Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85929

(PW) ·
| Do ulubionych
Ktoś pod jakąś niedawną historią o relacjach rodzice - dziecko napisał, że jak się słyszy o biednych, samotnych, opuszczonych staruszkach, to zawsze zastanawia się nad tym, jak to wygląda "z drugiej strony".
Uważam, że w większości przypadków mamy relacje z innymi takie, jakie sobie zbudowaliśmy. I zawsze dwie strony biorą udział w tym budowaniu.
Przykład z dalszej rodziny. Byli sobie Ciocia i Wujek (C i W, upraszczając, to naprawdę dalsza rodzina, ale nie ma sensu wdawać się szczegółowo w koligacje rodzinne). Nie osądzam, ale nie zaliczyłabym C i W do najlepszych rodziców.

Najstarszą córkę przez kilka pierwszych lat wychowywała jej babcia - matka C, C jej nawet nie odwiedzała, wzięła dziewczynkę do siebie jak miała jakieś 5 czy 6 lat. Gdy córka dorosła, była wielka kłótnia (podobno o to, że córka z mężem pożyczyli C i W jakąś sumę pieniędzy, choć im się też nie przelewało, i po roku czy dwóch, jak C i W wymieniali sobie samochód na nowszy, a oni budowali dom, zażądali spłaty. C i W podobno byli oburzeni, że "ale jak to, mają oddać?!"), po kłótni całkowite zerwanie kontaktu, po jakichś 10 latach kontakty wznowiono - na zasadzie odwiedziny na pół godziny raz na rok czy dwa lata.

Średnia córka na etapie liceum wyjechała z domu, zamieszkała w internacie. Utrzymywała się - z tego co wiem - głównie z jakichś stypendiów naukowych, na studiach łączyła pracę z nauką. Podejście C i W: oni nie będą płacić za jakieś fanaberie, zwłaszcza dla dziewczyny (fanaberie = nauka).

Syn został u C i W (duży dom, praktycznie dało się zrobić oddzielne wejście/mieszkanie). Jego żona nie miała prawa wstępu do części domu C i W. Wnuczka również bez pozwolenia nie mogła nawet wejść do kuchni C i W, żeby napić się wody. Z tego co wiem, syn z żoną pokrywali całość opłat za energię, gaz, opał na zimę - bo C i W uważali, że skoro oni już dom wybudowali, a syn i żona "przyszli na gotowe", to niech przynajmniej płacą.

Jednak przyszła starość, a starość - zwłaszcza u C i W - nie radość. C zachorowała przewlekle, W też. Wymagają opieki.

Cała rodzina dalsza hur dur na dzieci C i W, że jak to rodzicami się nie zajmą.
Pomysły są najróżniejsze.
Że najstarsza córka powinna ich wziąć do siebie, przecież w domu mieszka!
Że średnia powinna przyjechać z tej "stolycy" i się chorymi matką, ojcem zająć.
Że żona syna powinna zrezygnować z pracy i się opiekować obojgiem, przecież "w jednym domu mieszkają".

Na moją, luźną dość sugestię, że C i W pobierają emerytury, wydatków nie mają oprócz żywności i leków żadnych, więc reszta zapewne wystarczyłaby na opłacenie opiekunki, hur dur, że jak to, obcy ludzie mieliby się opiekować, a trójkę dzieci mają!

Mają, ale mają też z nimi takie relacje, jakie całe życie budowali - czyli praktycznie żadne.

rodzina opieka starość

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 321 (333)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…