Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85994

~shortbread ·
| Do ulubionych
Sama nie wiem kto jest piekielny... Ja czy nauczyciel córki.
Osądźcie.

Córka klasa 6 podstawówki.
Z jednego z przedmiotów w październiku złapała 1 ze sprawdzianu, zdarza się. Poprawka była w listopadzie. Ocena z poprawy się nie pojawiała dłuuugo, w końcu dzieci zaczęły o nią dopytywać Pana, za każdym razem słyszały że "on jest bardzo zapracowany i nie miał czasu sprawdzić".
Tak radośnie minął czas aż do stycznia i wystawiania ocen przewidywanych.

W międzyczasie był jeszcze jeden sprawdzian, dostała 4.
Oceny z poprawy wciąż brak ale że wciąż przynosiła do domu odpowiedź nauczyciela jak wyżej, to cierpliwie nie reagowałam, czekałam.

Więcej ocen już nie było także ostatecznie została wystawiona semestralna ostateczna ocena na podstawie tej niepoprawionej 1 i tej 4 - wystawił jej 2.
Jak zobaczyłam że już wstawił ostateczne oceny (a poprawy wciąż brak) to napisałam do niego z grzecznym pytaniem czy możemy to wyjaśnić.

Odpisał mi że "żadna poprawa się nie odbyła".
Tak, cała klasa kłamie że pisała poprawkę w listopadzie...

Nieoficjalnie wiem, że zgubił te poprawki stąd ten cyrk.
Ale:
Złamał dwa punkty statutu szkoły:
1. Ocena semestralna może być wystawiona z minimum trzech ocen cząstkowych (wystawił z dwóch).
2. Obowiązek poprawy oceny niedostatecznej ze sprawdzianu w ciągu 2 tygodni.

Napisałam odwołanie od oceny i zamierzam je złożyć, ale może to ja przesadzam?

Chociaż wydaje mi się że facet okłamując dzieci i rodziców co do losów poprawki, sobie zasłużył.
Jak myślicie, powinnam robić dym czy odpuścić?

Skomentuj (22) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 222 (240)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…