Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#85998

(PW) ·
| Do ulubionych
Kiedy miałam 16 lat nauczyciel jednego z liceów w moim mieście organizował zajęcia nt. astronomii. Wstęp wolny, każdy mógł wejść i posłuchać. Oczywiście wraz z koleżanką byłyśmy chętne.

Spotkania odbywały się w godzinach wieczornych. Niestety, udało mi się pójść ledwie dwa razy, z dużym trudem - przy każdym wyjściu moja matka wymyślała milion teorii, że na pewno idziemy chlać, ćpać, imprezować. Wracałam trzeźwa po 2-3 godzinach, no ale najwidoczniej dobrze się kryję albo zdążyłam wytrzeźwieć(!). Później już zwyczajnie przestała mnie tam puszczać.

Mogła pójść zobaczyć jak to wygląda, mogła spytać się nauczyciela czy coś takiego się odbywa i ja chodzę... Nie! Ona przecież wie lepiej.

Brałam udział w projekcie w szkole, który odbywał się raz na 2 tygodnie po zajęciach i trwał do 18-19. Zawsze koło godziny 17 matka do mnie wydzwaniała, oczywiście nie wierząc, że siedzę w szkole. Również mogła się spytać, również nie chciała tego zrobić.

Pewnego razu zostałam nakryta na nocnym siedzeniu przy komputerze (mogłam siedzieć tylko w godzinach 17-22). Ojciec zapalił mi światło, ja zmrużyłam oczy i się zaczęło - ćpam, bo mam "małe oczy". Nazajutrz matka zrobiła mi tyradę i przetrzepała cały pokój w poszukiwaniu rzekomych narkotyków, już z góry mnie oskarżając.

Potem przy każdym powrocie do domu (nawet ze sklepu) było "chuchnij, pokaż oczy", itd. Zawsze się bałam, że coś im się nie spodoba i wszystko zacznie się od nowa.

Po długim czasie nieco się uspokoili, jednak wszystko wróciło, gdy podczas zmywania makijażu trochę płynu dostało mi się do oczu, a te zrobiły się czerwone i zaczęły łzawić...

Dla jasności - nie ćpałam, piłam mało (typu 2 piwa na urodzinach w wieku 16 lat) i nie kryłam się z tym. Generalnie byłam bezproblemowym dzieckiem - cicha, grzeczna, nie wagaruje, itd. Jednak z jakiegoś powodu nigdy mi nie ufali i na każdym kroku wymyślali jakieś teorie nt. moich rzekomych patologicznych zachowań.

Często miałam z powodu ich wymysłów kary, zakazy wychodzenia, zabrany internet. Cierpiały na tym relacje społeczne, niektórzy też myśleli, że tylko się wykręcam, bo nie chcę się spotkać.

Żyłam w poczuciu wiecznej niesprawiedliwości, widząc jak niektórzy chleją na umór, palą, itd. i uchodzi im to płazem, a mi obrywa się za całe zło, którego nawet nie popełniam. A to wszystko w 4 ścianach, w "idealnej rodzinie".

Oczywiście krzywych akcji w wykonaniu moich rodziców było więcej, całość mocno wpłynęła na mnie i moje późniejsze życie.

Część z nich już opisywałam:
https://piekielni.pl/85821
https://piekielni.pl/85871
https://piekielni.pl/85926

rodzina

Skomentuj (42) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 118 (132)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…