Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86076

(PW) ·
| Do ulubionych
Miał być komentarz do historii 86070, ale wyszła mi nowa historia.
Przypomniało mi się, jak sama miałam przeboje z konsulatem i widzę, że problem z umówieniem terminu jest międzynarodowy.

Placówka w Monachium. Jakieś trzy lata temu z kawałkiem musiałam potwierdzić profil zaufany, żeby złożyć wniosek online o wymianę dowodu osobistego (nowy odebrałabym przy najbliższej wizycie w Polsce). Wtedy mniej więcej wprowadzili system elektronicznej rejestracji (wcześniej jechało się po prostu do konsulatu, i po odstaniu w kolejce załatwiało sprawę).

Na głównej stronie konsulatu była informacja, że od któregoś tam dnia wizyty tylko po elektronicznym umówieniu terminu, jednak bez żadnej informacji, jak tej rejestracji dokonać. Przejrzałam całą stronę, klikając w każdy możliwy link, jednak nigdzie nie było opcji umówienia wizyty. Telefonu też nikt nie odbierał.

Wybrałam się zatem osobiście. Nie było w ogóle ludzi, więc ucieszyłam się, że załatwię sprawę od ręki. Radość była jednak przedwczesna. Pan w okienku poinformował mnie, że nic nie załatwię bez wcześniejszego umówienia terminu. Pytam się go, jak umówić ten termin, bo przejrzałam całą stronę konsulatu i nie było takiej opcji. Pan na to, że tego się nie robi na stronie konsulatu, tylko na innej stronie, adres której napisał mi na karteczce. Pytam jeszcze, dlaczego nigdzie nie ma tej informacji z adresem tej strony. Ależ jak to nie ma, przecież mi ją właśnie podał. Można przyjechać albo zadzwonić i oni podadzą adres strony. A czy skoro już tu jestem, mogę załatwić moją sprawę? Nie mogę - najpierw rejestracja. To czy mogę się teraz przez internet w telefonie zarejestrować na najbliższą możliwą godzinę i poczekać? Też nie, nie rejestrują na ten sam dzień.

No nic, wracam do domu, odpalam stronę do rejestracji, umawiam się na pasujący mi dzień. Muszę jeszcze wybrać opcję, czy jest to sprawa prawna, czy obywatelska. Na mój rozum, wymiana dowodu to zdecydowanie sprawa obywatelska, ale na wszelki wypadek wolę jeszcze skonsultować, żeby mieć pewność, że nie popełnię błędu. Dzwonię do konsulatu, tym razem odbiera jakaś pani i potwierdza moje przypuszczenia - zdecydowanie sprawa obywatelska.

Dzień wizyty w konsulacie. W środku mnóstwo ludzi umówionych na tę samą godzinę. Nadchodzi moja kolej, daję dokumenty pani w okienku i... zonk. Nic z tego, bo umówiłam się na wizytę w sprawie obywatelskiej, a przychodzę ze sprawą prawną. Ale jak to, przecież dzwoniłam, pytałam, powiedziano mi, że sprawa obywatelska. A no tak to. Ona wie, że normalnie profil zaufany i wymiana dowodu to sprawa obywatelska, ale w ich placówce jest inaczej i zalicza się do spraw prawnych. A że koleżanka powiedziała inaczej? Ona nie wie, ona nie ponosi odpowiedzialności za to, co mówią koleżanki. Do koleżanek mieć pretensje, a nie do niej. Pytam jeszcze, dlaczego nie może przyjąć mojego wniosku, skoro obydwie sprawy i tak załatwia się przy tym samym okienku u tej samej osoby. Nie może, bo takie procedury. Czyli powrót do domu, ponowna rejestracja i trzecia wizyta w konsulacie. Za trzecim razem na szczęście się udało.

A więc emigrancie, jeśli chcesz coś załatwić, to najpierw musisz wybrać się osobiście, żeby zdobyć adres strony, na której możesz umówić się na wizytę, zarejestrować się, wybrać się ponownie, odstać swoje w kolejce, jak to było przed wprowadzeniem systemu rejestracji, bo wszystkich i tak umawiają na tę samą godzinę i dopiero wtedy załatwisz swoją sprawę. Albo nie załatwisz, jeśli nie opanowałeś sztuki wróżenia z fusów i nie domyśliłeś się, pod jaką przypadkową kategorię podpada u nich twoja sprawa.

Nie wiem, czy był to tylko chwilowy chaos na krótko po wprowadzeniu systemu rejestracji, czy też utrzymuje się do tej pory. Od tamtego czasu nie miałam na szczęście potrzeby korzystania z konsulatu i nie musiałam się o tym przekonywać.

konsulat

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 111 (131)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…