Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86178

(PW) ·
| Do ulubionych
O najbardziej żałosnym typie mężczyzny, czyli białorycerzu.

Jak mówi definicja:

"Rozszerzona wersja pantoflarza, od którego różni się tym, że służalczą i podporządkowaną postawę wykazuje nie wobec tylko jednej, swojej kobiety, a wobec wszystkich kobiet. (...) Białorycerz rzadko kiedy bywa w związku, gdyż jego postawa sprawia, że kobiety nie widzą w nim mężczyzny, a jedynie pociesznego kolegę, co na ogół prowadzi go do friendzone, w którym jest intensywnie eksploatowany jako chłopiec na posyłki."

Pełna definicja tutaj: https://www.miejski.pl/slowo-Bia%C5%82orycerz


A teraz do sedna.

Impreza domówka. Godzina 2 w nocy, zostaliśmy tylko ja, jeden kumpel, dwie koleżanki, no i gospodarz. Czas się zbierać. Niestety jesteśmy na strasznym zadupiu, gdzie uber nie jeździ. Mówię, że trzeba taksówkę jakąś zamówić, a koleżanka na to:
- Ja wam załatwię transport i to za darmo, każde pod sam dom!
Wyciągnęła telefon, napisała wiadomość, po dosłownie sekundzie dostała odpowiedź i mówi:
- Za pół godziny będzie.
- Kto będzie? - pytam.
- A, taki tam znajomy.
- O drugiej w nocy będzie mu się chciało jechać? - zapytała zdziwiona druga koleżanka.
Kolega i ja również zaczęliśmy żywo ciekawi wypytywać co to za znajomy, że w środku nocy będzie jechał na jakieś zadupie, a potem woził obcych ludzi po domach. Odpowiedziała, że to jej znajomy z pracy, który za nią lata, a ona go wykorzystuje- a to żeby gdzieś ją zawiózł, a to żeby przywiózł, to do tego, to do tamtego, a on z radością to robi, licząc na bliższą relację.
- A przewidujesz bliższą relację? - pytam.
- Z nim? Hahaha, no co ty!
Mimo, że białorycerstwo jest żałosne, to człowieka mi było szkoda. Było mi go szkoda tak, jak jest mi szkoda ludzi chorych, gdyż białorycerstwo uważam za chorobę.

Przyjechał, na przywitanie dała mu buzi w policzek, a on miał minę jakby łaska boża na niego spłynęła.
- Odwieziemy jeszcze koleżankę i dwóch kolegów - oznajmiła.
- Dobrze - przytaknął białorycerz.
Załadowaliśmy się do fury i jedziemy. Miałem wysiadać pierwszy, więc zbliżając się pytam:
- Ile ci za benzynę dać?
- Nic, nie trzeba - mówi koleżanka.
- Pytałem kolegi.
- Nic, nie trzeba - powtórzył kolega.
Zrobiłem facepalma, widząc, że ten człowiek jest w gównie po uszy. Zaglądam do portfela - 40 zł. Dojechaliśmy pod mój blok i mówię:
- Nie wiem jakie tam układy macie, ale ja jednak za benzynę i fatygę ci dam.
I wcisnąłem mu do ręki te 40 zł. Kilka dni później dowiedziałem się, że kolega i druga koleżanka też mu na siłę wcisnęli pieniądze, mimo że tamta oponowała, a on jej wtórował.

Nie wiem kto jest tu gorszy. Ten facet, że jest taki ślepy, głupi, naiwny i pozbawiony poczucia godności i własnej wartości, czy koleżanka, że go wykorzystuje zamiast powiedzieć, że nic między nimi nie będzie.

kobiety białorycerz białorycerstwo

Skomentuj (48) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 264 (298)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…