Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86182

(PW) ·
| Do ulubionych
Od czasu przeprowadzki mam problem ze znalezieniem dentysty. Zmusza mnie to do niemal dwugodzinnej drogi do mojej starej dentystki.

Mam zaufaną dentystkę, kolejki do niej ogromne i nic dziwnego, świetny fachowiec, a co najważniejsze, nie próbuje wyłudzać leczenia zdrowych zębów. Ja, jak pewnie większość zwykłych obywateli bez wykształcenia medycznego, nie wiem, jak rozpoznać chory ząb. Przed przeprowadzką poprosiłam, żeby lekarka sprawdziła mi zęby.

Wszystkie dziury robiłam na bieżąco i w ciągu ostatnich kilku lat miałam tylko jedną małą dziurkę, którą zrobiliśmy od razu. Po kontroli zostałam zapewniona, że wszystko jest w porządku i nie ma absolutnie NIC do leczenia. Nigdy mnie nie zawiodła, chodziłam tam od naprawdę wielu lat. Poprosiłam też o wykaz, które zęby były już leczone, dostałam bez problemu. A teraz historia właściwa.

Szukam dentysty w nowym mieście, byłam u trzech, było to około tydzień po sprawdzaniu zębów. Umówiłam się na samą kontrolę.

Pierwsza placówka. Pani lekko postukała tym metalowym czymś w każdy ząb i znalazła 7 ubytków. Robimy od razu? Podziękowałam. Poprosiłam tylko o listę, które zęby mam do robienia, dostałam.

Placówka druga. Tu 5 ubytków do robienia, jeden kanałowo (i lament jak straszliwie zniszczony ząb). Tu listy nie dostałam, postarałam się zapamiętać. Tylko trzy pokrywały się z placówką pierwszą, w tym jeden miałam już kiedyś robiony.

Placówka trzecia. Najgorsza. Pan znalazł również 7 ubytków, w tym obie górne czwórki do leczenia. Nie mam obu górnych czwórek, wyrwano mi je lata temu jak miałam aparat na zęby (do którego musiałam mieć też wcześniej wszystkie zęby wyleczone).

Boję się.

słuzba_zdrowia

Skomentuj (29) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 114 (122)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…