Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Lato, weekend, piknik miejski z atrakcjami na świeżym powietrzu, w tym stanowisko miejskiej biblioteki, gdzie można wypożyczyć planszówkę. Dookoła park, trawniki, polanki, woda, sielsko. Pogoda idealna żeby położyć się na kocyku albo usiąść przy stole i rozłożyć Catan, Carcassone, Wsiąść do pociągu, czy co tam się podoba (wybór spory).

Ludzie dają pod zastaw np. dokument albo 50 zł, wypożyczają grę i potem oddają otrzymując zastaw w zamian, jak to zazwyczaj bywa w miejscach z planszówkami. Po zebraniu tego całego rabanu, trzeba było gry zawieźć z powrotem do biblioteki. W poniedziałek po weekendzie przy kawce panie bibliotekarki rozmawiają, że coś śmierdzi.

Okazało się, że w jednym z większych pudełek z grą znajdował się prezent w postaci pampersa z zawartością. Na szczęście nie przeciekł, ale smród pozostał...

Kto tak robi... I dlaczego? Po co? Kubły na pikniku były.

Co ironiczne, w wypadku wypożyczania gier z biblioteki przy oddawaniu bibliotekarki zaglądają do pudełek i sprawdzają czy wszystko się zgadza. Podczas pikniku było tyle chętnych i takie kolejki przy oddawaniu, że osoby stojące w weekend z grami przymykały na to oko.

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (137)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…