Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86265

~citizen89 ·
| Do ulubionych
Czytając historię #86151 przypomniała mi się sytuacja jaka miała miejsce przed blokiem, w którym mieszka mój wujek.

Pewnej nocy wujka obudziło jakieś zamieszanie na parkingu. Wygląda przez okno - policja, jacyś ludzie, więc oczywiście wujek ubiera się i leci na dół. Okazało się, że ktoś złapał dwóch "sebixów", jak drapali czyjeś auto. No ale auto na tablicach z miasta oddalonego o 60 km, więc ludzie się głowią czyje to auto (parking zamykany na szlaban, więc raczej nieprzypadkowe). Tu się zgłasza ktoś z "osiedlowego monitoringu": "A to nie tego wysokiego, co wynajmuje mieszkanie po Iksińskiej?". Ktoś poszedł, obudził faceta. Schodzi na dół i jego oczom ukazuje się taki oto widok: na boku jego auta wydrapane czymś ostrym "won bandero" (najprawdopodobniej nie zdążyli "wcu" dopisać zanim zostali złapani). Facet z mordą do sprawców, o co im chodzi (w nerwach co drugie słowo na k i ch), na co któryś z chłopaczków:
- To Ty Polak?
- No pewnie, że Polak, a co?!
- No ku**a...!
Co się okazało - facet pracuje w jakiejś firmie, która handluje z Rosją, i bardzo dobrze zna rosyjski. "Sebixy" koczując pod blokiem usłyszeli jak facet przez telefon nawija płynnym rosyjskim, a że w naszym mieście pracowników zza wschodniej granicy, w tym głównie Ukraińców, można liczyć już pewnie w tysiącach, to wydedukowali sobie, że na ich dzielnię wprowadził się wróg ojczyzny, i że obywatelskim obowiązkiem jest się go pozbyć.

parking

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 144 (166)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…