Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86442

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajoma jest "urzędniczką" - pracuje w pewnym urzędzie, przyjmuje i rozpatruje pewne wnioski. Wnioski te to najczęściej kilkaset stron tekstu, wzbogaconego wszelkiej maści mapami, wykresami, tabelami itp. Słowem, jest co czytać i analizować podejmując decyzję. I tyle chyba wystarczy, dokładny obszar wniosków i lokalizacja urzędu nie są ważne w tej historii :)

Do urzędu dotarło pismo z prokuratury - pewien wniosek należy dostarczyć im jako materiał dowodowy w jakiejś sprawie. Normalna rzecz - mają prawo dostać taki wniosek w tym celu, trzeba go przygotować, nikt z tym nie dyskutuje.

I tu się zaczyna, w mojej ocenie, cała piekielność.
Jak bowiem dostarczyć taki wniosek? Czy wystarczy elektroniczna kopia dokumentu?
Otóż nie! Musi to być wydrukowana kopia, potwierdzona z oryginałem. Taki wymóg prawa.

Czyli każdą jedną stronę kopii trzeba teraz parafować, ostemplować datownikiem, pieczątką imienną osoby potwierdzającej zgodność z oryginałem - jak znajoma podliczyła, to na każdej stronie przystawia 3 pieczątki i parafkę.

Sami oceńcie, ile czasu może zająć przygotowanie takiego materiału. Niech to będzie 400 stron. Ile stron jesteście w stanie podpisać w ciągu minuty? A pamiętajcie, że one nie leżą już ładnie rozłożone na jakimś wielkim stole, tylko musicie z tą robotą zmieścić się na swoim biurku, czyli wziąć kartkę z jednej sterty, stempel, stempel, stempel, podpis, odłożyć na kolejną stertę, wziąć kolejną kartkę, stempel, stempel, stempel, podpis, odłożyć na kolejną stertę itd...

A wystarczyłoby nieco dostosować prawo do realiów i ile mniej niepotrzebnej pracy byłoby do wykonania...

urzędnik urzędy złe prawo niepotrzebna praca

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (155)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…