Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86503

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Ot taka drobna, w porównaniu z wieloma innymi, ale jednak piekielność. Zresztą dość symptomatyczna dla wielu ludzi.

Jestem agnostyczką. Znajomi generalnie o tym wiedzą, choć nie obnoszę się jakoś z tym specjalnie, nie wchodzę sama na żadne religijne dyskusje z nimi (chyba że ktoś sam chce), nie krytykuję, nie czepiam się. Ot, moja sprawa, tak jak i ich sprawa, że są wierzący bądź są ateistami.

Jako że jednak mam sporo znajomych katolików, to i docierają do mnie różne informacje, co się u nich dzieje, tak więc szybko dowiedziałam się od mojej wierzącej mamy, że w związku z koronawirusem mają specjalną akcję mówienia "Ojcze nasz" o 12ej godzinie w któryś dzień. Że tam niby "cały świat się modli w intencji epidemii" czy jakoś tak. No ok, spoko, nie moja sprawa, nie chwalę, nie krytykuję.

Ale przychodzę w ten dzień do pracy na 14ą i co słyszę od dziewczyn z pierwszej zmiany?
- A ty odmówiłaś "Ojcze nasz" o 12ej? - i przewiercają mnie obie wzrokiem. Obie doskonale wiedzą, że do żadnego kościoła nie chodzę i żadnym "niepraktykującym" katolikiem też nie jestem.

Spokojnie odpowiadam, że nie. Od razu reakcja:
A myśmy obie odmówiły! Specjalnie żeśmy zeszły ze stoiska, poszły na zaplecze i odmówiłyśmy! - i tak dalej patrzą na mnie tym swoim wzrokiem z jednej strony chełpliwym, jakie to one dobre, wierzące dziewczyny, z drugiej strony pełnym krytyki, że jak to tak z mojej strony, ojczenasza nie odmówić, jak papież kazał.

No cóż. Stwierdziłam, że dyskutować nie będę (zwłaszcza że ewidentnie było widać, że liczą na nie wiem, okazję do dłuższego kazania? Kłótni ze mną?), aczkolwiek język mnie bardzo świerzbił. A czemu? Ano temu, że na końcu języka miałam "Ciekawe, czy Bóg wysłuchuje modlitw złodziejek?".

Otóż obie panie mają lepkie rączki jeśli chodzi o towar w sklepie (gdzie pracujemy). Może nie jest to jakieś wynoszenie na skalę masową, ale tu się zeżre kiełbaskę, tam garść cukierków, tu się wysępi nielegalną przecenę na jakiś drogi płyn do płukania, tam rozerwie opakowanie z papierem toaletowym i wyniesie do domu "bo przecież i tak się uszkodził"...

I najbardziej piekielne jest to, że to absolutnie nie jest jednostkowa i wyjątkowa sytuacja, kiedy katolicy, którzy sami mają gdzieś przestrzeganie zasad własnej religii przyczepiają się do kogoś, że jest niewierzący...

(dla ewentualnych komentarzy, że czemu nie zgłaszam złodziejstwa, kiedyś miałam w zwyczaju zgłaszać kradzieże, ale po pierwsze zazwyczaj się słyszało "to trzeba by wszystkich zwolnić" – aha, wspaniale /choć w sumie jest w tym trochę racji, bo rzeczywiście jestem jedną z nielicznych osób, co nie kradną i to na wszystkich sklepach, w których pracowałam do tej pory/, a po drugie to i tak jest słowo przeciw słowu i to jednej osoby przeciw kilku i już raz miałam z tego więcej kłopotów niż pożytku ;) )

religia hipokryzja

Skomentuj (18) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 98 (144)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…