Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86515

(PW) ·
| Do ulubionych
Po części ze względu na plany kupna nieruchomości, po części, rzecz jasna, z innych względów, rok temu podjęliśmy z moim partnerem decyzję o zalegalizowaniu naszego związku (niby papierek szczęścia nie gwarantuje, jednak sporo spraw ułatwia). Nie mając ochoty na wielki spęd, zdecydowaliśmy się na kameralną uroczystość w towarzystwie naprawdę najbliższych osób: rodzice, świadkowie, rodzeństwo, najbliższe kuzynostwo, z którym utrzymujemy bliskie kontakty oraz kilkoro bliskich przyjaciół. Łącznie wyszło 30 osób.

Ze względu na malownicze okoliczności przyrody, sporą liczbę miejscowych gości oraz, co najważniejsze, niezwykle przyjazne i nieskomplikowane procedury urzędowe, wybór lokalizacji padł na ojczyznę mojego partnera. Znalezienie odpowiedniego lokalu okazało się jednak nie być takie proste. Ponieważ marzyła nam się ceremonia plenerowa, wybór hotelu był bardzo ograniczony (tutaj mały wtręt: w Szwecji ślub cywilny wygląda mniej więcej jak w Polsce ślub humanistyczny - udziela go mistrz ceremonii, para młoda decyduje o miejscu i przebiegu uroczystości; jedyną różnicą jest to, że w Szwecji taki ślub ma moc prawną. Ślub w urzędzie nie jest, z tego co mi wiadomo, możliwy; chcąc wziąć ślub, para młoda musi sobie zorganizować jakąś miejscówkę) - hotel musiał dysponować ogrodem lub prywatną plażą, dodatkowo musiał wyrazić zgodę, żeby ceremonia odbyła się na ich terenie. Dodatkową przeszkodę stanowił fakt, że będzie nas tak mało. Większość hoteli pozwalała na organizację ślubu i przyjęcia weselnego dopiero w przypadku co najmniej setki gości, co oczywiście w pełni rozumiem, jednak nie ułatwiało nam to poszukiwań.

W końcu się udało. Znaleźliśmy bardzo ładny hotel w idealnej lokalizacji, z pięknym ogrodem i prywatną plażą. Wymarzony przez nas termin na czerwiec 2020 był dostępny, nie było najmniejszego problemu z organizacją ślubu i przyjęcia na 30 osób, mogliśmy dostać hotelową restaurację na wyłączność, cena jak na Skandynawię też przystępna. Dodatkowym atutem była obecność konsultantki ślubnej, która zdjęłaby nam z głowy całą logistykę, a której usługi, podobnie jak organizacja ceremonii, sprzęt audio, tort, kwiaty oraz wszystkie dekoracje były już wliczone w cenę "talerzyka". Końcem czerwca zeszłego roku pojechaliśmy tam zobaczyć hotel na własne oczy, spotkać się konsultantką (nazwijmy ją Stella) i uzgodnić szczegóły.

Na żywo miejsce okazało się być jeszcze ładniejsze niż na zdjęciach, Stella z kolei okazała się być nie tylko niezwykle kompetentna, ale również bardzo sympatyczna. Obejrzeliśmy obiekt i uzgodniliśmy co i jak, a po powrocie zachwyceni podpisaliśmy umowę i mogliśmy zacząć przygotowania. Zaliczkę w wysokości 50% ceny imprezy mieliśmy wpłacić 3 miesiące przed ślubem, kiedy będziemy już znać liczbę gości.

Wszystko szło jak z płatka, ślub praktycznie organizował się sam, aż sama byłam zdziwiona jak bezproblemowo wszystko przebiega. Końcem lutego byliśmy jeszcze w Szwecji złożyć dokumenty, dogadać ostatnie szczegóły ze Stellą, zamówić tort, kwiaty i tak dalej.

Początkiem marca Europę ogarnęła epidemia i sprawy się skomplikowały. Na początku mieliśmy jeszcze nadzieję, że do czerwca może być po wszystkim (w Niemczech w tym czasie było chyba kilkadziesiąt przypadków, w Polsce dopiero 1), ale na wszelki wypadek napisaliśmy do Stelli, czy ewentualnie w razie czego byłaby możliwość przeniesienia ślubu na inny termin. Odpowiedź przyszła jak zwykle błyskawicznie. Ależ oczywiście, nie będzie najmniejszego problemu. Nie przesuwalibyśmy przecież ze względu na nasze widzimisię, sytuacja jest bezprecedensowa, jeżeli tylko podejmiemy decyzję, że chcemy zmienić termin na inny miesiąc lub na przyszły rok, albo w ogóle odwołać, mamy dać znać, oni nam we wszystkim pójdą na rękę i nie poniesiemy z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów.

Uspokojeni tym zapewnieniem, w połowie marca wpłaciliśmy zaliczkę.

Pod koniec marca było już wiadomo, że do czerwca epidemia się nie skończy i musimy zmienić datę ślubu. Napisaliśmy do Stelli, pytając, jak wyglądają wolne terminy we wrześniu, gdyż na czerwcowy termin zdecydowanie nie ma szans. Tym razem nie dostaliśmy odpowiedzi. Próbowaliśmy skontaktować się z nią telefonicznie, jednak nigdy nie byłą dostępna, kazano nam pisać maile. Żaden inny pracownik hotelu nie był w stanie nam pomóc, gdyż ślubami zajmuje się wyłącznie Stella. Pisać maile i czekać na odpowiedź. W końcu w połowie kwietnia przyszła odpowiedź. Że przeprasza, ze dopiero teraz, ale zabiegana była i że przykro jej, ale niestety na ten rok nie ma już wolnych terminów. Jeśli chcemy, może nam coś zorganizować 1 sierpnia, ale poza tym nie.

Trochę się zdziwiliśmy, w końcu niedawno pisała, że nie będzie problemu z przełożeniem na inny termin w tym roku, a tu nagle okazuje się, że jednak nie ma nic dostępnego, ale w sumie nie szkodzi. Zanim doczekaliśmy się na tę odpowiedź, sytuacja zdążyła zmienić się na tyle, że nawet wrześniowy termin stał się mało realny i doszliśmy do wniosku, że bezpieczniej będzie przełożyć na przyszły rok. Spytaliśmy, jak wygląda dostępność terminów późną wiosną/latem 2021 zaczęliśmy czekać na odpowiedź.

Odpowiedź nadeszła w piątek, 1 maja. Że ponownie przeprasza, że dopiero teraz i tak dalej, oraz że rozmawiała o naszej sytuacji z managerem restauracji i podjęli decyzję, że… takiego wała! Nie możemy zmienić terminu na dotychczasowych warunkach, bo im się to nie opłaca. Odwołać możemy, ale będzie się to wiązało ze stratą zaliczki. Tak, jest świadoma tego, że niedawno napisała nam coś zupełnie innego, ale to już nieaktualne. A tak w ogóle to musi nam się przyznać, że rok temu nie powiedziała nam całej prawdy. Normalnie nie zgadzają się na imprezy dla tak małej liczby uczestników, gdyż jest to dla nich żaden biznes, ale z wybraną przez nas datą tak się szczęśliwie złożyło, że mieli mieć w tym czasie inną dużą imprezę w sali balowej, uczestnicy której zarezerwowali prawie wszystkie pokoje, tak że w hotelu miało w tym czasie nie być żadnych innych gości, tylko oni i my, więc nie było problemu, żeby udostępnić nam na cały wieczór restaurację. Wie, że nie było to do końca uczciwe z jej strony, że to przed nami zataiła, ale tak jakoś wyszło. Tak więc od początku nie było mowy o możliwości jakiejkolwiek zmiany terminu, zaproponowała to, żeby być miła, licząc, że do tego nie dojdzie, ale skoro doszło, musi się wycofać ze złożonej wcześniej deklaracji.

Jeżeli chcemy przenieść naszą imprezę na przyszły rok, ustalenia z tego roku absolutnie nie wchodzą w grę, gdyż była to wyjątkowa sytuacja. Nie możemy dostać restauracji na wyłączność, gdyż nie opłaca im się jej zamknąć dla innych gości na imprezę dla zaledwie 30 osób, a dzieląc ją z innymi gośćmi będziemy im przeszkadzać. Mogą nam zaproponować dwa wyjścia. Opcja 1: rezerwacja stolików w restauracji w godzinach 18-20. Czyli żadnego blokowania stolików przez cały wieczór, do tego żadnego zwracania na siebie uwagi w postaci strojów ślubnych czy toastów. Przyjść normalnie ubrani, zjeść kolację i wypad (już widzę, jak ciągnę ludzi przez pół Europy i odstawiam im coś takiego). Opcja 2: Impreza w sali balowej, z tym że musimy zapłacić za 100 talerzyków oraz 100 miejsc noclegowych w hotelu (czyli kwota, za którą można kupić nowego SUVa), bo oni muszą wyjść na swoje. Nie muszę chyba dodawać, że ani jedna, ani druga opcja nie wchodziła dla nas w grę.

Zadzwoniwszy do hotelu, dowiedzieliśmy się, że Stella ma być w pracy we wtorek po południu. Zadzwonimy, będziemy dyskutować i zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Żeby nie było, w pełni rozumiem, że hotel musi wyjść na swoje i nie oczekuję, że będą specjalnie dla mnie zmieniać swoją politykę i ponosić straty. Ale oferowane warunki jest to coś, o czym klienta należy poinformować od początku i niech on zdecyduje, czy chce podjąć ryzyko, a nie ściemniać, obiecując gruszki na wierzbie, byle wyciągnąć zaliczkę, a potem napisać "sorry gregory, kłamałem, walcie się".


UPDATE z niedzieli 3 maja: albo pracownicy tego hotelu czytają Piekielnych, albo zadziałała telepatia. Dzisiaj dostaliśmy mail. Hotel najmocniej przeprasza za zaistniałą sytuację. Doszło ponoć do nieporozumienia między Stellą a właścicielką - właścicielka cisnęła na profit, nie zdając sobie sprawy, co zostało nam obiecane, Stella w nerwach napisała do nas mail i wyszło, co wyszło. W każdym razie zaproponowali nam termin na końcówkę maja 2021, dostaniemy restaurację na wyłączność, tak jak zostało nam obiecane, wszystkie ustalenia pozostają bez zmian, dodatkowo w ramach przeprosin zostawiają dla nas tegoroczne ceny, a nasi goście będą mieli nieograniczony dostęp do hotelowego spa. Wspaniałomyślnie się zgodziliśmy ;).

Skania

Skomentuj (20) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 169 (191)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…