Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86594

przez ~vaesel ·
| Do ulubionych
Lata temu wyjechałam do Danii w celach zarobkowych, jednak kraj na tyle mi się spodobał, że postanowiłam zostać na stałe. Nie ukrywam, że jednym z powodów był mój teraz już ex-facet.
Na początek powiem Wam coś o Duńczykach. Jest to moje osobiste zdanie, może ktoś się nie zgodzi, ale uważam, że to cholernie zakłamany naród. Rzadko kiedy potrafią o czymś trudnym pogadać wprost, powiedzieć prosto w oczy. Są zawsze uśmiechnięci, zrelaksowani, rzadko okazują negatywne emocje, nawet takie sprawy jak zwolnienie czy zerwanie potrafią przeprowadzić promiennie się uśmiechając i zapewniając, że cholernie cię lubią.

Mój ex był właśnie taki. Poznaliśmy się w pracy, na początku podobało mi się to jego pozytywne nastawienie, wyluzowanie, brak narzekania. Gdy byliśmy ze sobą rok pojawił się pierwszy zgrzyt dotyczący mieszkania razem. Skończyła mi się umowa na wynajem pokoju i mam problemy ze znalezieniem nowego. Były zaproponował, abym zamieszkał u niego - wynajmował własne mieszkanie. Mówiliśmy o okresie przejściowym, aż znajdę nowy pokój. Po 2 tygodniach pomieszkiwania u niego miałam poczucie, że fajnie się zgrywamy, wynajem jest cholernie drogi, więc zagadałam temat - a jakbyśmy tak na dobre zamieszkali razem? Były ochoczo przytaknął, super, fajnie, świetny pomysł, zaoszczędzimy na czynszu, bla bla.
Po pół roku przy okazji jakiejś sprzeczki wypomniał mi, że wepchnęłam mu się do mieszkania na siłę i nie chciałam się wyprowadzić. Fajnie coś takiego usłyszeć nie? Oczywiście zraniona duma kazała się wyprowadzić, ale po paru dniach znowu spijaliśmy sobie z dzióbków i temat umarł śmiercią naturalną.

Mój ex miał też przyjaciółkę. No wiadomo, nie podobało mi się, że spędza z inną kobietą dużo czasu, ale cóż, znał ją od dzieciństwa, więc nie miałam zamiaru się mieszać. No ale jednak trudno mi było zaakceptować, że zdarzało się, że u niej spał albo że wychodzili sobie w dwójkę do kina, na piwo, pikniki i inne duperele. Czasem zastanawiałam się czy jest w związku ze mną czy z nią? Znów - zagadałam temat, powiedziałam, że ok, rozumiem, że przyjaciółka, ale skoro jest ze mną to postawmy jakieś granice. Usłyszałam znów:

- Jasne, jasne, masz rację, tak, absolutnie porozmawiam z nią!

Rozmawiał długo, bo przez kolejne kilka miesięcy nic się nie zmieniło. Ta patologiczna sytuacja rozwiązała się sama, gdy jego psiapsiółka znalazła sobie faceta i szybka zapomniała o wspaniałej przyjaźni z moim chłopem.
Nigdy nie przedstawił mnie swoim rodzicom, zawsze twierdził, że ma z nimi raczej luźny kontakt i nie interesują się jego życiem osobistym. W rzeczywistości po czasie okazało się, że odwiedzał ich sam w tajemnicy przede mną.

Gdy byliśmy już 2 lata razem dostałam propozycję pracy w innym mieście. Była to dla mnie ogromna szansa skoku zawodowego i bardzo mi na tym zależało. Mój były miał niezłą pracę, ale już wcześniej mówił, że chciałby ją zmienić, ale brak mu motywacji. No to nadarza się okazja - wspólna przeprowadzka. Przedstawiłam mu swój pomysł. Co usłyszałam?

- Wow, kochanie, super, świetna wiadomość, no tak, oczywiście, że się z Tobą przeprowadzę, Odense jest super, ale się cieszę!

Pokrzepiona tymi słowami przyjęłam ofertę pracy, zaczęłam szukać nam mieszkania, ogólnie przygotowywać przeprowadzkę. Ba! Zaczęłam nawet przeglądać ogłoszenia o pracę dla mojego ex. Wypowiedzenie w pracy podobno złożył, szukał nowej. Znalazłam nam mieszkanie, za tydzień mieliśmy się przeprowadzać i powoli zaczęliśmy pakowanie. To znaczy ja zaczęłam. I tak pakując jakieś pierdołki pytam go:

- Skarbie, a tą figurkę też bierzemy czy ona tu już była?

Były:

- A bo wiesz, apropos tego... no to ja się jednak nie przeprowadzam

- Że co proszę słucham?
- No nie, bo wiesz, tam raczej nie ma dla mnie pracy, a tą lubię, no i mam tu znajomych, a poza tym z nami, no nie wiem, jednak chyba na dłuższą metę to nie wypali. No ale wszystkiego dobrego w nowej pracy, na pewno ci się uda. Figurkę możesz wziąć jak chcesz.

Tym sposobem tydzień przed przeprowadzką, rozpoczęciem nowej pracy i nowego życia z facetem moich marzeń, siedziałam zaryczana na kartonach, podczas gdy on przekonywał, że histeryzuję i przesadzam i wszystko trzeba widzieć pozytywnie. Oczywiście z perspektywy czasu uważam, że wyświadczył mi przysługę, tylko zastanawiam się, jakby się to skończyło, gdybym nie zapytała o tę figurkę... ;)

duński facet

Skomentuj (25) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 117 (137)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…