Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86641

(PW) ·
| Do ulubionych
Tym razem historia mojego ojca, opisywana za jego zgodą.

Miejsce akcji : otwarte na początku roku osiedlowe delikatesy.

Ojciec jest z zasady osobą dość spostrzegawczą, nie dającą się oszukać i zrobić się w przysłowiowego wała - spokojny i kulturalny, ale do czasu. Fama głosiła, że w tym przybytku oszukują na cenach towaru i lepiej patrzeć personelowi na ręce.

Wybrał sobie kilka produktów i sprawdził na czytniku czy ich ceny zgadzają się z fiszką na półce. Nie zgadzały się więc przy kasowaniu produktów, oznajmił kasjerce, że chciałby je kupić w cenach jakie są umieszczone na sali sprzedaży.

Kasjerka - typowa tłusta Karyna tleniona na blond wydarła się:

- Kolejny co mu się nie podoba! Wy to robicie specjalnie, czy co? Ja mam lepsze rzeczy do roboty, niż zmieniać co chwilę ceny! Proszę sobie szpiegować w innych sklepach!

Nabiła towar poprawnie z wielkim fochem i rzucając resztę na ladę jak jakiemuś psu nakazała podniesionym głosem natychmiastowe opuszczenie sklepu.

Co najlepsze, bez żadnych zahamowań darła się tak i rzucała bilonem przy innych klientach, którzy odłożyli wybrane artykuły spożywcze, i wyszli ze sklepu, bo nie chcieli być obsługiwani przez taką furiatkę.

Nie będę kłamać. Wku...wiłam się - a wku...wiona Hermiona jest gorsza od wszelkich plag egipskich :D Przegrzebawszy czeluści internetu znalazłam numer do właściciela sieci tych delikatesów i wyłuszczywszy sytuację w krótkiej rozmowie telefonicznej, dowiedziałam się, że to już czwarta skarga na pannę Karynę i, że będą podejmowane wobec niej dalsze kroki.

Jakby ktoś mi nie wierzył i był z Gdyni to zajrzyjcie do Delikatesów Justynka na Pustkach Cisowskich. Celowo podaję nazwę sklepu.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 129 (155)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…