Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86661

(PW) ·
| Do ulubionych
Z dzieciństwa został mi nawyk zamykania drzwi na klucz także od wewnątrz, kiedy jestem sama w domu. Nawyk, jak się dzisiaj przekonałam, słuszny, bo poznałam od gorszej strony jedną z sąsiadek, z którą do tej pory nie miałam do czynienia.

Godzina 10 z minutami, macham żelazkiem i setny raz przysięgam sobie, że od teraz będę prasować na bieżąco po każdym praniu (jasssne), kiedy klamka drzwi wejściowych kilka razy się porusza - ale jakoś tak cicho i ostrożnie, jakby ktoś sprawdzał, czy drzwi są otwarte.

Podeszłam, wyjrzałam przez wizjer - niby nikogo, ale usłyszałam, że coś się porusza w korytarzu, więc otwieram drzwi z pełnym rozmachem, bo złodziejstwa nie mam zamiaru tolerować (bo kto to niby miał być, jak nie złodziej?). I staję twarzą w twarz z [s]ąsiadką, o której wiem tylko, że mieszka gdzieś na wyższych piętrach, bo w życiu z nią słowa nie zamieniłam, nawet na "dzień dobry" na schodach odpowiada mi minimalnym skinieniem głowy.

Otwieram usta, żeby zapytać, co tu robi, ale zostaję uprzedzona:
[S] A czemu pani ma drzwi zakluczone, jak pani w domu jest?!
[Ja] CO??? - nie jest to może najbłyskotliwsza odpowiedź na świecie, ale ludzie, wbiło mnie w glebę.
[S] Pani jest w domu i drzwi zamyka, czemu tak?
[Ja] A pani po co do cudzego domu usiłuje wejść? Zgubiła pani coś u mnie?
[S] Ja do pani B. (poprzedniej właścicielki) przyszłam!
[Ja] To się pani mocno spóźniła, bo ona już prawie 2 lata tu nie mieszka.
[S] Ona zawsze miała drzwi otwarte, można było wejść i porozmawiać, a pani się zamyka! Nie można tak, z ludźmi trzeba żyć, z sąsiadami!
[Ja] A niby co to wszystko panią obchodzi, moje drzwi i moje mieszkanie. Jak pani chciała przyjść z wizytą, to mogła zapukać. JAK NORMALNY CZŁOWIEK. Bez zaproszenia to wchodzą złodzieje!
[S] Pani jest za pyskata, ja to zgłoszę!
[Ja] Niech się pani do psychiatryka prędzej zgłosi, jak się pani obcym do domu ukradkiem ładuje!
[S] Ja z chamstwem nie będę rozmawiać! I WSZYSTKO ZGŁOSZĘ!

Ponieważ większość tego kuriozum przechodziła od podniesionego głosu do krzyku i nazad, drzwi pootwierali inni sąsiedzi. Widać mieli dobrą rozrywkę, ale postanowili pomóc mi z tego wybrnąć.
[Sąsiadka inna] Pani XYZ, niech się pani znowu nie kłóci i nie zawraca ludziom głowy, tylko idzie do siebie, sobota jest, ja chcę mieć spokój! - i dołączyły do niej głosy poparcia.

Baba jeszcze pomamrotała coś pod nosem, ale bardzo szybko zmyła się jak niepyszna. A mnie oświecono, że 1) kiedyś pracowała w spółdzielni mieszkaniowej i z tamtych czasów jej zostało przekonanie, że w budynku jest panem i władcą, dlatego ludzi traktuje z góry, 2) poprzednią właścicielkę mojego mieszkania owinęła sobie wokół palca tak, że rzeczywiście wchodziła do niej jak do siebie i potrafiła siedzieć cały dzień, kiedy się wyprowadziła, zaczęła nachodzić innego sąsiada, 3) odkąd do tamtego zimą wprowadzili się córka z zięciem, to szuka sobie nowej ofiary w klatce, odstawiając różne dziwne akcje, w tym takie jak dzisiejsza, czyli pchanie się ludziom do domów "na kawę" albo przychodząc pożyczyć sól i siedząc, póki ktoś jej nie wyprosi.

Widać do mnie sąsiedzkie plotki docierają z większym opóźnieniem, ale ja dość mocno odstaję tu od średniej wiekowej i w zasadzie żyję pracą.

Chyba zamiast "dzień dobry" zacznę jej mówić "drzwi już sprawdzone?", bo wątpię, żeby mi się chciało budować z nią cieplejsze relacje.

Skomentuj (16) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 201 (211)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…