Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86667

~Patra ·
| Do ulubionych
Wracam sobie pięknego dni do domu, zatrzymuję się jak należy przed przejściem dla pieszych i nagle czuje wielkie buum w tył mojego samochodu. Na szczęście piesi nie byli na tyle daleko na przejściu, żeby moje wepchnięte na pasy auto mogło im coś zrobić.

Wysiadam wkurzona i już na pierwszy rzut oka widzę, że skądś znam kobietę, która mi wjechał w tył, ale nie mogę sobie przypomnieć skąd. Patrze po aucie - moje tylko zderzak lekko uszkodzony, jej rozbity mocno przód. Jako, że moje auto do najnowszych nie należy, a w sumie nic poważnego się nie stało, to mówię kobiecie, żeby pisała oświadczenie, co oszczędzi jej mandatu, a w razie gdyby coś jednak u mnie okazało się poważniejszego to zawsze mogę zgłosić szkodę.

Ku mojemu zaskoczeniu kobieta zaczyna wmawiać mi winę twierdząc, że za szybko zahamowałam i ona mimo dużego odstępu nie wyhamowała. Jako, że kobieta nie odpuszcza to postanawiam wezwać policję.
Policja po przyjeździe na miejsce oczywiście orzeka jej winę, do tego mandat 250 zł i zabrany dowód rejestracyjny.

Co tu jest piekielnego? Podczas spisywania danych słyszę imię i nazwisko tej kobiety. Okazuje się, że dawno, w czasach studenckich, pracowałam w barze, którego była właścicielką (stąd twarz wydawała mi się znajoma). Potrzebowałam wtedy każdego grosza na studia więc i do niej trafiłam do pracy, a ona po tygodniu stwierdziła, że to był tydzień próbny, nie sprawdziłam się i mnie zwalnia. Więc proszę o wypłatę za ten tydzień- ona twierdzi, że tydzień próbny był bezpłatny. Zrobiła mi w tamtych czasach tym niemały problem.

Dowiedziałam się potem, że była to jej stała praktyka - zatrudnianie ludzi na tydzień, a potem ich "zwalnianie" bez kasy. Jako, że byłam młoda i głupia, to nic z tym nie zrobiłam wtedy. Ale jak widać karma wraca :).

policja

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 188 (202)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…