Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86818

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowiem Wam historię, która przydarzyła mi się, gdy miałam 13-14 lat.

Po przesiewowych badaniach kręgosłupa okazało się, że mam lekką skoliozę, w związku z czym trzeba udać się do ortopedy.

Dodam, że moja mama, choć miała burzliwą młodość, to wobec swoich dzieci była bardzo wstydliwa. Nie rozmawiała z nami na żadne choć trochę wstydliwe tematy, a słowa typu podpaska czy biustonosz wypowiadała półgłosem i z wyraźnym zażenowaniem. Ogólnie dojrzewanie było bardzo wstydliwym tematem.

Wracając do lekarza - powitał mnie starszy, brodaty facet. Po wywiadzie ustawił dwa krzesła dla siebie i mojej mamy, kazał stanąć po drugiej stronie gabinetu i się rozebrać. Siedzieli sobie i się przyglądali, a on wydawał polecenia: "schyl się, stań bokiem" itd. Badanie rutynowe, choć niezbyt komfortowe, chyba głównie ze względu na obecność mamy. Jednak gdy w pewnym momencie zapytał: "No i po co tak chowasz te swoje skarby? Nie garb się!", zrobiło mi się naprawdę wstyd.

To jednak nie koniec. Udałyśmy się na prześwietlenie. Byłam przeszczęśliwa, gdy przy maszynie ustawiła mnie sympatyczna kobieta. Gdy wyszła, a ja wstrzymałam oddech do zdjęcia, przez drugie drzwi wszedł robotnik niosący deski. Zatrzymał się, popatrzył na mój niewielki biust, uśmiechnął się i poszedł do drugich drzwi. Nie wiem, kto wyglądał na bardziej zaskoczonego - pani technik, której opadła szczęka, czy ja, cały czas wstrzymująca powietrze.

Traumy nie mam, ale nie był to zbyt przyjemny dzień.

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 88 (112)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…