Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86863

(PW) ·
| Do ulubionych
Czuję się wywołana do odpowiedzi historią Leme, w której porusza słynną sprawę pumy Nubii.

Zacznę od tego, że na dzikich zwierzakach się znam. Od ponad 7 lat pracuję w zoo, przeszłam wszystkie etapy od młodszego pielęgniarza aż do specjalisty ds. hodowlanych. Pracuję na dziale drapieżnych, czyli pod moją opieką są lwy, tygrysy i inne niebezpieczne stwory. Mam też wykształcenie kierunkowe, pokończone różne kursy i szkolenia, byłam też na kilku zagranicznych stażach. Piszę to wszystko nie po to aby się pochwalić, tylko żebyście wiedzieli, że nie jestem laikiem w sprawach dzikich zwierząt. Mam większą wiedzę na ich temat niż typowy internetowy 'znafca'.

W mediach trwa burza odnośnie pumy Nubii, którą od 6 lat posiada prywatna osoba. Ludzie się oburzają, że ktoś chce zabrać 'domowego" zwierzaka aby umieścić go w zoo, gdzie zapewne umrze z tęsknoty za dawnym właścicielem. Są prowadzone różne zbiórki, powstały grupy na fb i sporo ludzi włączyło się w akcję ratowania pumy przed marnym losem w zoo.

To teraz ja Wam opowiem jak to wygląda na prawdę. W necie krąży pełno mitów, półprawd i gównoprawd.

1. Facet chce mieć pumę, ponieważ w Polsce nie można legalnie zakupić takiego zwierzęcia to jedzie do Czech, gdzie przepisy na to zezwalają. W hodowlach dzikich kotów robi się tak, że jak małe kociątko ledwie opuści macicę swojej matki to jest zabierane i odchowywane sztucznie. Ani samica nie ma okazji wykazać się instynktem macierzyńskim ani młode nie ma szansy się rozwijać poprawnie. Taki mały kociak jest odchowywany po to aby właśnie zadusić w nim pierwotne instynkty. On nie ma zachowywać się jak puma, ma jedynie jak puma wyglądać.

2. Facet kupuje takie właśnie kocię i przewozi je do Polski. Tym samym wspiera marny los innych dużych kotów w hodowlach. W Polsce osobie prywatnej takiego zwierzaka mieć nie wolno wobec czego udaje, że jest cyrkiem. W Polsce zwierzęta z I załącznika Ustawy o Zwierzętach Niebezpiecznych mogą mieć tylko cyrki i ogrody zoologiczne. Bycie zoo proste nie jest, dużo łatwiej jest podszyć się pod cyrk. Więc nasz bohater zakłada fikcyjną działalność gospodarczą i udaje, ze jest cyrkiem. Przechodzi wszystkie kontrole weterynaryjne, czasami z uwagami, że wybieg (czyli klatka) pumy nie jest najlepsza i trzeba ją poprawić.

3. Puma jest maskotką, śpi w łóżku właściciela. Nie wiemy czy dochodzi do jakichkolwiek incydentów, bo jedyna relacja jest od strony właściciela, który oczywiście nie będzie się chwalić, że puma była w gorszym humorze. Na fb jest sama kraina szczęśliwości. A każdy kto ma psa czy kota wie, że mimo sympatii zwierzaka czasami dochodzi do jakiegoś 'incydentu'.

4. Puma przyciąga uwagę, więc facet postanawia na niej zarobić. Wynajmuje ją do sesji zdjęciowych, sprzedaje możliwość jej głaskania. Właściciel ignoruje wszystkie zasady bezpieczeństwa. Wprowadza pumę w grupę dzieci (kto na to zezwolił?!), pozwala na wchodzenie do klatki z pumą itp. Nubia chyba jest mądrzejsza od swojego właściciela i tylko dzięki temu nie doszło do tragedii.

5. Sąd mówi właścicielowi kilka razy, że ten ignoruje zasady bezpieczeństwa. Ale właściciel nic sobie z tego nie robi. Rzesze fanów rosną, bo każdy chce pogłaskać oswojoną pumę. Gdy zaczyna robić się nieciekawie puma i jej pan wyprowadzają się z dotychczas zajmowanego miejsca.

6. Sąd nakazuje oddanie pumy do zoo. Właściciel wcześniej zawiesił działalność cyrkową, czyli jest w tej chwili osobą prywatną co ma pumę, a tak w Polsce być nie może.

7. Dalej już wszyscy wiemy co było, zoo jedzie po pumę, właściciel ucieka do lasu, potem są mediacje i puma trafia do Śląskiego ZOO.


No i w internecie robi się raban, jak to można udomowioną pumę odbierać?!
Po pierwsze, puma nie jest udomowiona. Jest oswojona ale nie udomowiona. Udomowienie to długi proces, gdzie z formy dzikiej robi się nieco inna forma udomowiona. Czaicie różnicę między wilkiem a psem? Albo między dzikiem a świnią? To jest właśnie udomowienie. Puma jako gatunek nigdy temu procesowi nie podlegała. Ten konkretny osobnik po prostu jest oswojony.

Po drugie, nie wiemy jakie metody tego oswajania były. I nie, nie mam tu na myśli katowania pumy batem, ale na kilku zdjęciach widać, że ma ona założona obrożę elektryczną. Czyli jakieś metody awersyjne były w użyciu.

Po trzecie, ani na kanapie ani w łóżku dobrostan pumy nie jest zapewniony. Ona zasługuje na duży, lesisty wybieg, gdzie może się wspinać, który może eksplorować. To, że puma zaakceptowała życie na kanapie oznacza jedynie, że na inne po prostu nie miała wyboru. Gwarantuję Wam, że jakbyście postawili łóżko w lesie Ameryki Północnej to żadna puma by na nim nie spała ;)

Po czwarte, nie sądzę aby właściciel celowo robił pumie krzywdę. Widać, ze mu na niej zależy. Ale to nie zmienia faktu, że decydując się na tego kota kierował się czysto egoistycznymi pobudkami. Chciał i sobie kupił. Nie interesowało go to, że przez niego mała pumka została odebrana matce, albo że jakiś inny człowiek mu pozazdrości i zrobi dokładnie to samo.

Czy moim zdaniem puma powinna trafić do zoo? Tak, powinna mieć duży i ciekawy wybieg. Powinna mieć dużo tzw. wzbogacenia środowiskowego bo całe życie była przebodźcowana i teraz zamknięcie jej w klatce i 'danie spokoju" może zrobić wiele złego. Czy puma powinna mieć kontakt z właścicielem? Tak, to jest osoba, którą puma zna i akceptuje. Ale nie powinna być wleczona na sesje fotograficzne czy być głaskana przez obce osoby. Czy puma była szczęśliwa na kanapie? Puma była zadbana, ale to jeszcze nie oznacza szczęścia. Poza tym szczęście u dzikich zwierząt nie jest 'mierzalne", nasze subiektywne oceny często są mylne. Np. nam na kanapie jest wygodnie wiec zakładamy że każdy zwierzak ma te same odczucia. A tak nie jest. Czy tak puma jest niebezpieczna? TAK. I nawet jak ktoś powie, że przez 6 lat nikomu krzywdy nie zrobiła to mogę mu odpowiedzieć, że wypadki maja to so siebie że się nie zdarzają do czasu aż się zdarzą. Puma, która nie jest tak okazała jak lew z łatwością może zabić człowieka.

Zastanawiający dla mnie jest fakt, jak ludzie mają klapki na oczach. Podoba im się zdjęcie pumy na oddziale onkologii dziecięcej ale gdyby w to samo miejsce wprowadzić np. rottweilera to od razu by podnieśli raban.

Podsumowując, nie myślicie o dzikich zwierzętach ludzkimi kategoriami. Nie przypisujcie im swoich emocji. I żeby nie było, nie twierdzę, że zwierzaki nie odczuwają emocji. Wprost przeciwnie! Znam je dobrze i wiem jakie mają silne osobowości. Nie brońcie faceta, który w poważaniu ma prawdziwy dobrostan dużych kotów, i który z powodu źle pojętej miłości tak naprawdę skrzywdził Nubię.


Dodam jeszcze, że nie jestem fanką dyrektorki poznańskiego zoo i jej metod działania i przejaskrawiania każdej sytuacji. Ta Pani doskonale manipuluje opinią publiczną i próba przejęcia Nubii absolutnie nie powinna się odbyć tak jak próbowano to zrobić.

Skomentuj (64) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 200 (226)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…