Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86900

~GajazCzekolady ·
| Do ulubionych
Są dwie sprawy, których w życiu nie lubię zmieniać: dentysta i fryzjer. Z ostatnią musiałam się, niestety, rozstać jakiś rok temu. Mój fryzjer, Tomek, pracował w salonie, do którego trudno było się umówić - telefonu nie odbierali, oddzwaniali często wiele godzin później, na messengerze odpisywali po kilku dniach. W końcu, założyli sobie system rezerwacji online i jakoś to działało.

W zeszłym roku miałam z powodu licznych wyjazdów przerwę kwartalną w korzystaniu z usług Tomka. Chciałam zarezerwować wizytę i tu zonk - Tomka w grafiku nie ma. Po prostu wyparował. Dzwonię do salonu i jak zawsze, dodzwaniam się do ściany. W końcu napisałam na Fb salonu, czy Tomek jeszcze pracuje i czy można zarezerwować wizytę. Odpisali po 3 dniach, że można, ale za miesiąc (!). Zgrzytam zębami, ale OK.

Po miesiącu, przychodzę i zonk - mojej wizyty nie ma w systemie. Wiadomości na messengerze znalezione, jednak z jakichś powodów wizyta niezatwierdzona. Spytano, dlaczego nie zarezerwowałam wizyty online, czemu nie zadzwoniłam, żeby potwierdzić wizytę. Na uwagi, że Tomka w systemie nie ma i że łatwiej dodzwonić się do papieża niż do nich, padła uwaga, że "u nas za ciężko się pracuje, żeby odbierać telefon, zawsze mogę umówić się z jakąś Jadzią, która ma czas odbierać".

Wkurzona prawie wyleciałam z salonu, ale znalazło się miejsce u Tomka. Spytany, dlaczego nie ma go w systemie online odpadł, że go nie lubi i nie chce w nim być. Po tej rewelacji stwierdziłam, że mam dość.

Od tego czasu sprawdziłam paru innych fryzjerów i znalazłam swoją "panią Jadzię", która nie ma problemów z odbieraniem telefonów. I zostawia mi całkiem przyzwoitą fryzurę na głowie.

Fryzjer

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 90 (108)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…