Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#86904

(PW) ·
| Do ulubionych
Mamy w korpo managerkę, Sabinę (S). Babka kieruje wielką jednostką, bardzo młoda, wygląda jak studentka, energiczna, zawsze za ludźmi, pełna szacunku, ekstremalnie pracowita. Prawdziwa liderka, która staje na równi z ludźmi. Jak kiedyś trzeba było dokończyć archiwizację, to o drugiej w nocy latała z pudłami. Generalnie, jak coś trzeba zrobić, to po prostu to robi, nawet małe rzeczy.

Była taka sytuacja, jakiś czas temu. W kuchni skończyło się mleko. Mleko w korpo jest ważne, prawie tak ważne jak ekspres do kawy i bonus świąteczny.

Sabina akurat wchodzi do kuchni, a tam pięciu chłopa (nowy zespół przeniesiony na to piętro) stoi i patrzy na ekspres. Po pytaniu, co się stało, odpowiada jej jakiś analityk (A).

(A) Nie ma mleka.
(S) Mleko jest w składziku na dole, zejdźcie i przynieście jak potrzebujecie.
(A) Ale my czekamy na sprzątaczkę, żeby przyniosła. Byliśmy już na recepcji, żeby jej powiedzieli.
(S) A dlaczego? Nie wiesz, gdzie jest składzik?
(A) Przecież nie będę latał za mlekiem. To sprzątaczka ma je przynieść. Ja tu jestem ANALITYKIEM, i nie będę nosił kartonów, nie po to studiowałem.

Panowie w śmiech, Sabina tylko przewróciła oczami i wyszła.

Nie minęło 5 minut, Sabina wraca z zgrzewką mleka. Stawia te kartony koło ekspresu.

(S) Każdy z was stracił przypuszczam 10 minut czekając na mleko. To przykre, że w taki sposób musicie wykorzystywać swoją przerwę lunchową. Rozumiem też, że jesteś analitykiem i posiadasz wyższe wykształcenie, które wyklucza transport mleka. Dlatego następnym razem, gdy zabraknie czegokolwiek, proszę przyjdźcie do mnie, a ja z chęcią uzupełnię zapasy.

Sabina wyszła, w kuchni pewna konsternacja. Pewnie jakaś lekko wyszczekana praktykantka oddelegowana do pomocy serwisowi sprzątającemu, albo recepcji. Panowie zaczynają robić kawkę. W tym momencie odzywa się koleś (K) siedzący w rogu kuchni.

(K) Ej, ale wy wiecie kto to był?
(A) Nowa, ładniejsza sprzątaczka? <śmiech>
(K) Nie, Sabina. Laska z Zarządu.

Atmosfera grobowa, kuchnia opustoszała w kilka sekund. A morał z tej historii jest taki, że teraz mleko zawsze jest. Skrzyknęła się grupa ochotników (naturalnie panów wcześniej czekających na pełne kartony), którzy przynoszą je codziennie rano przy okazji, gdy wchodzą do pracy. Wszystko żeby PANI sprzątająca, nie musiała dźwigać.

Jak to powiedział Andrzej Grabowski; oprócz wyższego wykształcenia, wypadałoby mieć podstawowe chociaż wychowanie.

korpo

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 244 (246)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…