Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87317

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilka dni temu dostałam wiadomość od koleżanki z Polski o treści "Zobacz, Twoje zdjęcie. Normalnie celebrytka z Ciebie ;) A spytali Cię w ogóle o zgodę? Pewnie nie?" Załączony był artykuł o ciekawostkach ze Szwecji opublikowany na jakimś facebookowym fanpejdżu, o nazwie, powiedzmy "fantastyczne.pl".

Zaczęłam go przeglądać i faktycznie - jeden z punktów zilustrowany był zdjęciem z jednego z moich pobytów w Sztokholmie, skopiowanym z mojego instagrama. Na zdjęciu widniała moja twarz - z profilu, bo z profilu, ale jednak najwidoczniej rozpoznawalna. Problem w tym, że, jak słusznie domyśliła się znajoma, nikt tego ze mną nie konsultował. Ktoś, szukając zdjęć do artykułu, skopiował sobie moje zdjęcie i upublicznił mój wizerunek bez mojej wiedzy.

Strona jest komercyjna, po sporej liczbie nachalnie wyświetlających się reklam, wnioskuję, że ma z nich wpływy, stać ich chyba na zakupienie stosownych zdjęć ze stocka, nie muszą ich kraść z prywatnych kont. A jeśli ich nie stać, bądź nie znaleźli nic odpowiedniego, mogli się chociaż spytać o zgodę. Wysłanie krótkiej wiadomości do właściciela konta nie jest ani skomplikowane, ani przesadnie czasochłonne.

Nie wiem, jak to wygląda od strony prawnej, może gdzieś na 158 stronie regulaminu użytkownika Instagrama jest wspomniane, że każdy może sobie kopiować cudze zdjęcia i wykorzystywać wedle uznania (w co raczej wątpię), ale oprócz podstaw prawnych istnieje chyba jeszcze jakaś przyzwoitość (specjalnie nie używam określenia "rzetelność dziennikarska", bo to w ostatnich czasach oksymoron) i kiedy korzysta się z cudzej własności (bo własność intelektualna to też własność), już nawet pomijam wypłacenie honorarium, ale wypada chociaż spytać, czy można.

Próby kontaktu z adminami strony pozostały bez odpowiedzi.

fanpejdż

Skomentuj (15) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 141 (159)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…