Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87336

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia Crannberry przypomniała mi moją...

Zacznę od tego, że nie umiem robić zdjęć. No nie umiem i tyle, zawsze wychodzą brzydkie, bez wyrazu, w najlepszym razie przeciętne. Oczywiście i tak je czasami robię, jak większość z nas - jako pamiątkę, uwiecznienie jakiejś chwili. Ale podobno, jeśli by dać małpie aparat fotograficzny i pozwolić jej zrobić dużą ilość zdjęć, to niewielki procent z nich wyjdzie dobrze. I właśnie chyba na zasadzie tej małpy jedno zdjęcie mi się udało.

Zdjęcie z jakiegoś spaceru poza miasto, nic szczególnego nie przedstawiało - ot, Młoda leżąca sobie na brzuchu na trawce. Intensywna zieleń trawy, intensywny błękit nieba, jasna sukienka i słomkowy kapelusz Młodej, niby nic takiego, ale tworzyło to kompozycję naprawdę miłą dla oka. Zdjęcie mocno sielskie-anielskie, ale jednocześnie nie przesłodzone, nie "cukierkowe". Powiem nieskromnie, podobało mi się, chociaż zasługa moja żadna - no, po prostu udało się. Ponieważ lubię patrzeć na ładne rzeczy, na krótki czas ustawiłam je sobie na kompie jako tło pulpitu (potem zlikwidowałam, bo wkurzały mnie zasłaniające szczegóły ikonki, a ja bez ikonek na pulpicie nie potrafię funkcjonować).

I właśnie jakoś w tym czasie wpadł do mnie kumpel. Teraz już nie pamiętam, czy wpadł specjalnie po to, aby skorzystać z kompa, czy tez to korzystanie było niejako "przy okazji", fakt faktem, że przy kompie spędził trochę czasu, a ja nie byłam przy tym non stop, bo to kawy zrobić czy herbaty, a to Młoda coś chciała, a to jeszcze coś innego. Państwowych tajemnic w plikach nie przechowuję, wszystkie ważne rzeczy zabezpieczone hasłami, więc nie widzę potrzeby patrzenia gościom na ręce, kiedy korzystają z mojego komputera. Okazało się, że jednak należałoby...

Kumpel zdjęcie pochwalił, ale większego zainteresowania nim nie przejawiał, posiedział trochę, z czego 2/3 czasu przy kompie, po czym poszedł. Jakieś parę dni później (naprawdę zupełnym przypadkiem) wpadła mi w oko reklama nowego "interesu", który postanowił rozkręcić (jego "interesy" to temat na oddzielną, piekielną historię), a mianowicie - gospodarstwo agroturystyczne. Tak, zdjęciem reklamowym było owo zdjęcie Młodej na łące...

Piekło, jakie mu urządziłam przez telefon, spotkało się z totalnym niezrozumieniem na zasadzie "ale o co ci w ogóle chodzi, bo nie rozumiem?", próbował mi wmówić, że zdjęcie nie jest ukradzione z mojego komputera, tylko ściągnął je z neta (chyba upierał się przy fb, NIGDY nie wrzuciłam tego zdjęcia gdziekolwiek do sieci), po udowodnieniu mu kłamstwa skwitował to krótkim "no i cóż takiego się stało, jedno głupie zdjęcie".

No cóż, dzięki temu incydentowi udało mi się zweryfikować jedną znajomość. Zdjęcie musiał usunąć (zresztą "interes" zaraz potem przestał mu się podobać), mam tylko nadzieję, że nikt nie zdążył go sobie ściągnąć.

Kurczę, to naprawdę jest ładne zdjęcie. Nadal mi się podoba.

internet

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 160 (162)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…