Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87339

(PW) ·
| Do ulubionych
Opowiem wam o tajemniczej postaci z mojego osiedla jaką był Roki.

Działo się to w latach 90. Mieszkał tam człowiek, o którym mówiono, że miał żółte papiery, a jego wygląd i zachowanie sugerowało, że to prawda. Miał fryzurę w stylu szalonego wynalazcy, czyli długie i rozczochrane włosy, do tego broda i brak przednich zębów, górnych jedynek. Miał tak na oko między 40 a 50 lat.

Ja i koledzy byliśmy wtedy dzieciakami. Nie wiem skąd Roki się tam wziął, ale był od kiedy pamiętam. Ksywkę Roki nadały mu starsze roczniki i była ona nawiązaniem do popularnego wtedy filmu Rocky Balboa, o bokserze. Roki podobno bił swoją matkę, z którą mieszkał i stąd ta ksywka. Samej matki nikt z nas nigdy nie widział, więc albo nie wychodziła z domu albo już nie żyła.

Roki pomazał swój balkon jakimiś dziwnymi malunkami, symbolami i napisami w nieznanym mi języku. Był to alfabet przypominający starożytne pismo klinowe, ale nigdy w życiu od tamtej pory nie widziałem niczego podobnego.

Czy były to efekty jakichś wizji, czy też zwykłe wytwory wyobraźni? Nie wiem. Złożoność tych inskrypcji wskazywała jednak, że to coś więcej niż bazgroły wariata. Starsze roczniki opowiadały, że Roki robił frytki w czajniku. Wlewał olej do czajnika i wsadzał frytki przez ten otwór, z którego nalewa się wodę. Sugerowałoby to, że ktoś ze starszych roczników był kiedyś u Rokiego w mieszkaniu i ten chciał zrobić im frytki. Nie wiem jednak, czy owe frytki się udały.

Wszystko wskazywało na to, że Roki był wariatem, ale nieszkodliwym. Na ścianie jego bloku widniał napis "Roki ty h*ju", dokładnie tak napisane. Był tam od kiedy pamiętam, więc to również musiało być dzieło starszych roczników.

Roki często grzebał w osiedlowym śmietniku. Nie z biedy, lecz z ciekawości. Raz na przykład znalazł stary, zepsuty aparat fotograficzny (wtedy były aparaty na kliszę), po czym zaopatrzył się w książkę o fotografii, którą czytał siedząc na ławce przed blokiem. Potem chodził po osiedlu i aparatem (który, jak twierdził, naprawił) robił zdjęcia różnym obiektom.

Roki większość czasu spędzał na osiedlu, nie pracował, ale pieniądze na życie skądś miał. Nie był żadnym lumpem, obszarpańcem ani menelem. Nigdy nie widzieliśmy go pijanego. To by potwierdzało teorię o żółtych papierach, które dawały mu rentę, za którą żył. Oprócz fotografii łapał też inne zajawki, w zależności od tego co znalazł na śmietniku. Raz znalazł książkę o technikach samoobrony i potem pokazywał nam chwyty. Na pewno nie był upośledzony umysłowo, gdyż mówił normalnie, używał skomplikowanego słownictwa, a czasem mówił tak abstrakcyjne rzeczy, że nic z tego nie rozumieliśmy.

Czasami robiliśmy Rokiemu różne psikusy. Na przykład strzelaliśmy do niego jarzębiną z procy. Zaznaczam, że jarzębiną, a nie kamieniami, bo nie chcieliśmy zrobić mu krzywdy. Bywało, że strzelaliśmy do niego z ukrycia, na przykład z krzaków. Precyzyjne, snajperskie strzały. Roki wtedy rozglądał się dookoła i nie wiedział skąd dostaje. Robiliśmy też zasadzki, czyli chowaliśmy się, a jak Roki przechodził to wyskakiwaliśmy całą ekipą i ognia ze wszystkich dział.

Po kilku takich zasadzkach Roki chodził po osiedlu z kijem i po oddanej salwie nas gonił. Jak kogoś dogonił to walił kilka razy kijem przez plecy i puszczał. Raz tak dostałem. Bił lekko, tak żeby poczuć, ale żeby nie zrobić krzywdy. Robiliśmy też ostrzały artyleryjskie, czyli rzucaliśmy gugułami ze zdziczałych drzewek owocowych, które rosły na naszym osiedlu. Rzucaliśmy do góry pod kątem i spadały jak pociski artyleryjskie. To wszystko była zabawa. Lubiliśmy Rokiego, a Roki lubił nas.

Pewnego dnia Roki nagle zniknął i już nigdy go nie widzieliśmy. Nie umarł, bo klepsydr nigdzie nie było. Po prostu rozpłynął się w powietrzu i nikt nic nie wiedział.

Tożsamość i osobowość Rokiego do dziś pozostaje zagadką i nigdy nie dowiemy się kim był, skąd się wziął, gdzie się udał, czy naprawdę był niezrównoważony i jaka była jego choroba psychiczna.

roki

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 162 (218)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…