Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87347

(PW) ·
| Do ulubionych
Facebook przypomniał mi sytuację sprzed roku. Tytułem wprowadzenia: mój facet zanim związał się ze mną, przez kilka lat był związany z inną kobietą, akurat też Polką, z tym że mieszkającą na stałe w Szwecji. Dziewczyna nigdy nie pracowała, cały swój wolny czas, którego miała mnóstwo, spędzając na treningach. W związku z czym, jak łatwo się domyślić, wyrzeźbiona jest tak, że Lewandowska z Chodakowską mogłyby jej buty czyścić (czyli sylwetka, jakiej ja, choćbym nie wiem jak bardzo się starała, nigdy nie będę mieć ;) ).

Na pewnym etapie stwierdzili, że jest im ze sobą nie po drodze, oczekują zupełnie innych rzeczy tak od życia, jak i od partnera i rozstali się w pełnej zgodzie, do dzisiaj pozostając w umiarkowanej przyjaźni. Sama też miałam okazję kilkukrotnie ją spotkać, całkiem miła dziewczyna, udzieliła mi nawet kilku bardzo przydatnych rad, jak z nim postępować ;)

Rok temu, przy okazji soboty, przeglądałam rano fejsbunia i rzucił mi się w oczy wpis mojego faceta na tablicy jego byłej, o treści: "Big congratulations to the nice figure! Celebrate it with ice cream in big loads!" I nastawiane emotek. W tłumaczeniu, on jej gratuluje pięknej figury i zachęca do uczczenia jej kubłem lodów. Nie jestem specjalnie zazdrosna, ale trochę mi tutaj gul skoczył. A co tam gul, nie bawmy się w eufemizmy. Szlag mnie jasny trafił.

Idę do niego i mówię (oczywiście nie przytoczę słowo w słowo, ale wydźwięk był taki): "Wiem, że jesteś nerdem pozbawionym czasami wyczucia, co wypada, ale tym razem chyba przegiąłeś. Skoro już musisz się jarać ciałem swojej byłej, mógłbyś to robić może trochę dyskretniej? Po pierwsze zarówno ona, jak i ty, jesteście w związkach, więc wypisywanie takich rzeczy jest mocno nie na miejscu, a po drugie, skoro już nie mogłeś się powstrzymać, mogłeś to chociaż zrobić w prywatnej wiadomości, bo w tym momencie mnie upokorzyłeś. Jak ty byś się czuł, gdybym ja wypisywała do swoich byłych, jakie mają zaje*iste ciała i robiła to na oczach twoich, ich partnerek i wszystkich wspólnych znajomych".

I tak dalej w tym duchu. Że jak mogłeś, że nóż w plecy, że nie próbuj się usprawiedliwiać różnicami kulturowymi, to jest sk…syństwo pod każdą szerokością geograficzną, że skoro tak bardzo ci brakuje perfekcyjnie wyrzeźbionych bicepsów i sześciopaka twojej byłej, to na cholerę jesteś ze mną, ja nie mam zamiaru być niczyją nagrodą pocieszenia, wróć sobie do niej i sobie ją utrzymuj, bo ja niestety przy pełnoetatowej pracy nie jestem w stanie spędzać 10 godzin dzienne na siłce i osiągnąć takich efektów. A w dodatku ją namawiasz na lody, a mi cały czas powtarzasz, że mam ograniczyć węgle, świnio jedna. I tak się coraz bardziej nakręcałam.

On patrzył na mnie z coraz szerzej otwartymi oczami, ale mi nie przerywał. W końcu przemówił:
- Ale o co ci chodzi?
- No jak o co mi chodzi? O to co wypisujesz do byłej! W dodatku publicznie!
- Ale co ja niby wypisuję?
- No jak to co? Jak się jarasz jej ciałem!
- O czym ty mówisz?
- O tym! - I pokazuję mu ekran telefonu
- Ja tego nie napisałem
- To kto, krasnoludki?
- To znaczy ja, ale nie to. Zobacz…

I pokazuje mi swój telefon. Tam ten sam post, tylko w oryginale, po szwedzku. Gdzie on jej gratuluje "fina siffran". Siffra to po szwedzku liczba, cyfra, numer. Można to również tłumaczyć jako figura, ale wyłącznie w znaczeniu geometrycznym. Jego była miała tego dnia urodziny, czterdzieste. I on jej pogratulował pięknego wieku. Facebook to nieudolnie przetłumaczył, ja przeczytałam i wyciągnęłam swoje wnioski. Tego napisu drobnymi literkami pod postem, że to tłumaczenie, już nie zauważyłam.

Piekielna elektronika. I ja też. Ale łatwiej zwalić na elektronikę ;)

Facebook

Skomentuj (26) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (183)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…