Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87405

(PW) ·
| Do ulubionych
Kupili ludzie mieszkanie w kamienicy w stanie wskazującym (na potrzebę remontu oczywiście).
Ponieważ firma, w której pracuje nie zajmuje się stricte pracami konserwatorskimi, a jedynie pospolitą wykończeniówką, to na rzeczy takie bardziej "och i ach" Inwestor znalazł sobie specjalistów.

I tak np my robimy nowe nadproża, szpachlowanie, malowanie, płytki itd. a od sztukaterii, historycznych parkietów i zabytkowych drzwi są specjaliści.
Właśnie: drzwi. W oryginale było 5 otworów drzwiowych, ale jeden zamurowaliśmy. Drzwi widać było, że wszystkie są od kompletu, ale każde tak naprawdę inne: były dwuskrzydłowe z szybkami, bez szybek, dwuskrzydłowe z szybkami i nadświetlem, jednoskrzydłowe pełne i jednoskrzydłowe z szybkami. Tzn. miały taki sam podział, opaski i płyciny, dlatego mówię, że od kompletu.
Więc przyszedł ten magik od drzwi, wszystkie je zabrał i miał powiesić na sam koniec budowy. W międzyczasie wyklarowała się Inwestorom koncepcja, żeby jeden otwór zamurować.

No i nadszedł ten długo wyczekiwany koniec budowy, gość drzwi przywiózł i daje mi do parafowania odbiór.
A ja stoję i patrze i coś mi nie gra.
- Panie, to nie są nasze drzwi! - wyklarowało mi się.
- Copanipier....sz - zapowietrzył się - Jak nie wasze jak wasze?
- No bo tu były jednoskrzydłowe z szybkami, a te tu są bez szybek! - a dobrze to zapamiętałam, bo gospodyni mi opowiadała, jak ona na tych szybkach powiesi koronkę i witrażowe aniołki i refleksy światła będą jej grały na ścianę o poranku, a ona będzie na to patrzeć pijąc kawę blablabla.
- Niemożliwe. Ja mam zapisane: Piekielna 66b. Odłożyłem sobie i to wasze drzwi są.
- Panie, ja panu mówię, że Pan mi nie te drzwi przywiózł. Z szybkami były, a są bez szybek. Nie podpiszę - oddaję mu protokół i fakturę, która miałam przekazać szefowi.
Gość się nadął i se poszedł. Do szefa.

Wrócił z szefem.
-?- spytał się skinieniem głowy, wzrokiem i wyrazem twarzy.
- Nie te drzwi mi przywiózł.
- Jak nie te drzwi! Pani, ja mam u siebie na warsztacie porządek! Zapisane było: Piekielna 66b - to Piekielna. Czyli to wasze drzwi! Widzi Pan: O! O! - tu wskazał na płyciny - takie jak wszystkie inne. Jeden komplet! - no z tym nie dało się dyskutować. Faktycznie był jeden komplet.
- Pewna jesteś, że tu były z szybkami? - spytał się Szef. Na szczęście miałam w laptopie zdjęcia ze stanu "sprzed" i tam wyraźnie było widać szybki.
Zapadła ciężka, pełna wyczekiwania cisza.
- Te, a to nie są te co my je zamurowali? - zapytał się pan Mareczek, który dotąd obserwował całe zajście z namysłem pijąc kawę z termosu.
- Aaaa
- No tak.
- No rzeczywiście... No tak. To te.
Znowu zapadło milczenie.
- To jak będzie?
- No ja bez Inwestora tych drzwi przyjąć nie mogę. A gdzie są te z szybkami?
- Na warsztacie niezrobione. Bo miałem zrobić 4 z 5, to żem zrobił...
- To czekaj Pan na Inwestora.
Inwestor przyjechał, stwierdził "nie dogadalimy się" i że mogą być bez szybek. Już mu zawisła ręka z długopisem nad protokołem gdy mnie tknęło.
- Panie, a zawieś Pan to na zawiasach.
- A po co? Tamte 90, te 90 - wszystko gra.
- To pan zawieś i zobaczymy czy gra - i nie zagrało. Na zawiasy weszło, ale drzwi się nie zamykają.
Inwestor: Drzwi muszą się zamykać.
Magik od drzwi: Panie, to ma 120 lat! Wiadomo, że nie będzie jak od igły.
I: Nie musi być, ale drzwi są od tego, żeby się zamykać.
Gościowi ręce opadły.
- Ale jak ja będą w tych zawiasach grzebał, to mogę opaskę rozwalić i co będzie? Czyja to będzie wina?- zapytał retorycznie rozkradając ręce.
Inwestor jednak się uparł, że drzwi mają się zamykać, a jak te się nie zamkną to mają przyjechać te z szybkami. Zrobione na zicher.
- A kto mi dwa razy za tą samą robotę i materiały zapłaci? - oburzył się magik od drzwi.
Pytanie zawisło w przestrzeni, pewnie przez to, że atmosfera tak zgęstniała. A ja kontemplowałam w ciszy to, że człowiekowi, który się zajmuje zawodowo drzwiami, trzeba tłumaczyć, że drzwi są od tego żeby się zamykać.
- Żeś pan spie...ł to pan zapie...aj - podsumował Mareczek.
- Panie, weź Pan łom i delikatnie te zawiasy podważ. Może się nagną... - znalazł rozwiązanie szef.
- A jak opaskę rozpie...lę?
- To pan spie... sprawę i będziesz naprawiał.
- Bo to trzeba z wyczuciem, jak z kobietą - podpowiedział Mareczek.

I się dało. Nawiasy się nagięły. Drzwi zostały powieszone. Zamykały się. Magik od drzwi podsuwa protokół.
- Rozfoliować - mówię.
- A po co rozfoliować? Widać przecież, że pomalowane? - bo skrzydła były zawinięte w taką przeźroczystą folię jak kanapki. Tak z grubsza widać było, że pomalowane.
- Proszę rozfoliować - gość ani drgnie.
Mareczek ofiarnie przestał podpierać framugę, wziął nożyk i rozfoliował.
- Niedomalowane- wskazałam miejsce, w którym spod śnieżnej bieli przebijało drewno.

Magik od drzwi wyglądał, jakby miał dostać apopleksji. Szef kazał wszystko obejrzeć. Okazało się, że wszystkie drzwi są niedomalowane.
- I ja mam to teraz, tu na zawiasach malować?
- A wolisz Pan to do domu brać czy wołać Inwestora?
-Przecież mówiłem, że to nie będzie jak spod igły. To 120 lat ma!
- Ale jeszcze raz pomalować Pan możesz.
- Maluj pan - dodał Mareczek.

Skomentuj (14) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 213 (223)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…