Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87414

(PW) ·
| Do ulubionych
Pani z grupy sprzedażowej na fb powróciła, co więcej, sama ją "wywołałam" i znowu mi podniosła ciśnienie.

Ponieważ historia, która stanowi "wstęp" do tej obecnej, została zarchiwizowana, nie będę jej linkować, niech spoczywa w spokoju w archiwum, ja tylko krótko przytoczę ważne fakty:

Pani wystawiła na sprzedaż ocieplacze baletowe (w historii określone przeze mnie jako COŚ, bo nie miało to znaczenia, o jaki przedmiot chodziło). "Zaklepałam" je pod postem jako pierwsza, potem w wiadomości prywatnej zapytałam, czy poczeka jeden dzień na przelew, bo ja z kolei czekałam na wypłatę. Jasne, nie ma problemu, pani poczeka, po czy następnego dnia pani poinformowała mnie, że sprzedała ocieplacze komu innemu. Poinformowała mnie ok. godziny dziesiątej, dwie-trzy godziny później miałam już wypłatę na koncie...

No nic, nie był to przedmiot niezbędny mi do życia, raczej "okazja", która przeszła koło nosa, powściekałam się, wrzuciłam historię na Piekielnych, tydzień później już nie pamiętałam, jak się pani nazywała. Aż do dzisiaj, kiedy sama mi się przypomniała.

Okazało się, że Młoda "na gwałt" potrzebuje stroju do tańca na swoją solówkę - "na gwałt" oznacza początek grudnia, no nie ma szans uszycia, zamówienia czegoś, ratują mnie tylko gotowe stroje, więc wrzuciłam post na grupę, czego szukam. Dla czepialskich - nie, nie "obudziłam się" w ostatniej chwili, że potrzebny będzie strój, Młoda miała, ale z niego wyrosła, o czym nawet nie wiedziała, bo gdy go przymierzała co jakiś czas na zasadzie "założę na chwilę i zaraz zdejmę", to był niby dobry, dopiero jak tknięta jakimś przeczuciem kazałam jej go założyć na trening do solówki i tańczyć w nim, to się okazało, że tu przyciasny i upija, a tam się naciąga i nieładnie układa...

Ogłoszenie wrzucone, odzew był spory, niestety większość odpowiedzi była chyba od ludzi, którzy w ogóle nie czytali, czego ja szukam... (jak będę miała natchnienie, to wrzucę to jako historię). Jedna pani posłała mi (w sensie odpowiedzi pod moim postem) zdjęcia kilku strojów tanecznych, z czego dwa mnie nawet zainteresowały, bo pasowały do charakteru solówki Młodej. Napisałam (nadal pod postem), że proszę o kontakt na priv i pani napisała...

Tak, to była pani od ocieplaczy, o czy dowiedziałam się dopiero, jak do mnie napisała, ponieważ wtedy wyświetliła mi się cała poprzednia konwersacja z nią. A tą dzisiejszą pozwolę sobie przytoczyć w całości (no, prawie):

- Witam, którym strojem jest pani zainteresowana? Wszystkie są w idealnym stanie, założone na jeden lub dwa występy.

Tu brak odpowiedzi z mojej strony, bo naprawdę bardzo intensywnie myślałam, czy mogę tej pani zaufać, stroje były ładne...

- No chyba nie jest pani obrażona o tamtą transakcję? Powinna pani zrozumieć, ze liczy się sprzedaż.

- Rozumiem. I dlatego nie jestem zainteresowana żadnym strojem od pani, skoro przede wszystkim liczy się sprzedaż.

- Nie rozumiem, o co pani chodzi?

- To jest grupa sprzedażowa, a nie Allegro czy inny portal. Kupując od pani nie mam żadnej ochrony czy gwarancji, jeśli dostanę szmatę zamiast stroju, nic z tym nie zrobię. Tego typu grupy działają na zasadzie zaufania, pani moje zaufanie zawiodła.

- Nie rezerwuję rzeczy, kto pierwszy ten lepszy!

- To trzeba to było napisać, kiedy pytałam, czy poczeka pani na przelew, naprawdę nie miałabym pretensji.

- Ale to co innego!

- Bo?

- Nie rezerwuję rzeczy.

- Tak, już to pani pisała. Byłoby miło, gdyby WTEDY mi to pani napisała.

- Więc czemu nie chce pani żadnego z tych strojów?

- Bo mam tylko pani słowo na to, w jakim one są stanie. Naprawdę nie mam ani pieniędzy, ani tym bardziej czasu na to, żeby ryzykować zakup niepełnowartościowej rzeczy.

- One są w świetnym stanie!!!

- Pani tak twierdzi. Tak samo, jak stwierdziła pani, że poczeka na przelew.

- Niech pani nie będzie śmieszna, ma pani zdjęcia.

- Wie pani co, jestem antytalentem fotograficznym, ale nawet ja potrafiłabym zrobić zdjęcia stroju tak, aby nie było widać ewentualnych wad.

- Nie okłamałabym pani w takiej sprawie!

Tu uznałam, że dalsza konwersacja nie ma sensu, więc przestałam odpisywać. Pani napisała jeszcze ze dwa razy, po czym (na szczęście) odpuściła. I nie wiem, kto tu był piekielny - pani, która nie rozumiała, w jaki sposób się traci zaufanie, czy raczej to ja byłam piekielnie głupia, bo przecież okłamała mnie w jednej sprawie, w drugiej już mogła mówić prawdę... Stroje były ładne i dość tanie.

Teraz tak myślę, że w sumie mogłam sobie darować całą tą rozmowę - do pani zapewne nic nie dotarło, a i ja też się nie zmienię, nie zaufam komuś, kto mnie okłamał. I to nie jest historia "dałam babie nauczkę", bo ona i tak nie zrozumiała. A ja nadal nie mam stroju dla Młodej. No nic, mam jeszcze dwa tygodnie.

fb_grupy_sprzedażowe

Skomentuj (12) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 89 (131)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…