Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87519

~karolinakaro ·
| Do ulubionych
Pod kilkoma historiami widziałam wojenki damsko-męskie i dyskusje o tym, która z płci ma gorzej na płaszczyźnie związkowej. Moje zdanie jest takie, że hoojem może być każdy, i facet i kobieta, a na dowód poniższe dwie historie.

1. Kilka lat temu poznałam faceta. Taki typ misia-marzyciela, bardzo uroczy, miły, romantyk, podróżnik, idealista... Spotykaliśmy się kilka miesięcy nie rozmawiając za wiele o statusie związku, robiliśmy sobie wypady weekendowe na wieś, randki w kinie, na łonie natury. Odbywało się to jednak bardzo nieregularnie, zdarzało się, że przez 2 tygodnie się nie odzywał, ale potem na spotkaniu zawsze mówił, że tęsknił... Czułam się z nim świetnie, dawał mi poczucie, ż jestem najwspanialsza na świecie i myśli o mnie 24h. Doszłam do wniosku, że czas poruszyć temat tego, kim dla siebie jesteśmy. Wytłumaczył mi smutnym tonem, że zależy mu na mnie, ale jest w ciężkim punkcie życia, nie chce niczego obiecywać, bo zastanawia się nad wyjazdem na platformę wiertniczą. Zaznaczył jednak, że jestem jedyną kobietą, z którą czuje się tak dobrze i ma nadzieję, że wkrótce będzie mógł mi dać wszystko na co zasługuje.

Piękne, nie? A tydzień później z dnia na dzień przestał się odzywać. Nie reagował na wiadomości, nie odbierał telefonu, więc dałam sobie spokój, ale cały czas miałam nadzieję, że jednak się odezwie, wyjaśni...
Jakiś rok później przeprowadziłam się do miasta ok.100km dalej. Poznałam tam w pracy nową koleżankę. Umawiałyśmy się czasem na kawę, wino itd. Raz sobie popiłyśmy i robiłyśmy sobie zdjęcia. Koleżanka wzięła telefon i zaczęła przeglądać fotki i tak natrafiła na zdjęcie rzeczonego faceta, z którym jakoś nie mogłam się rozstać i wykrzyknęła:

- O kurde, a skąd ty go znasz?
- Jego? Aaaa stara miłość...
- Stara miłość? Ale on wygląda na tym zdjęciu zupełnie tak jak teraz!
- Jak teraz? Co ty, znasz go?
- No tak, to facet mojej znajomej
- Nooo, to jest zdjęcie sprzed roku...
- Ale oni są razem od 8 lat!

Krótko mówiąc, mój książe pracował w moim mieście, a rodzinę (bo okazało się, że mają dzieci) miał w mieście, do którego się przeprowadziłam. Według słów koleżanki są zgodną, kochającą się parą :D Koleżanka zaaranżowała spotkanie z kobietą. Nie uwierzyła mi. Stwierdziła, że zdjęcie zrobiłam gdzieś przypadkiem albo znalazłam w internecie. Cóż, nie moja sprawa. Szczęścia życzę.

2. Miałam na studiach koleżankę Marlenkę. Marlenka była od początku studiów ze swoim chłopakiem, mieszkali razem i planowlai razem przyszłość. Powiem wam coś o Marlence. Potworna materialistka, skąpa i małostkowa. Żyli sobie zgodnie z facetem, on studiował bardzo przyszłościowy kierunek, ona zresztą też niezły z perspektywami na dobrą pracę. Jednak po skończonej magisterce po pierwsze Marlenka ani myślała podjąć pracy na cały etat. Nie. Cały czas mówiła, że zostaje tam gdzie jest, czyli w pracy dorywczej i ani myśli pracować więcej. Niestety, los spłatał jej figla, bo chłop postanowił po magisterce robić doktorat. Ile zarabia doktorant każdy wie, co za tym idzie facet zwrócił jej uwagę, że aby nie głodowali musi ona iść do pełnoetatowej pracy, bo on z pensji doktoranta ledwo utrzyma sam siebie. Co na to Marlenka? Nie minął miesiąc, a wyprowadziła się do innego faceta XD Jak kiedyś o tym gadałyśmy i zapytałam, czy nie szkoda jej tego związku stwierdziła:

- Przestań, ja myślałam, że on pójdzie do pracy i będzie dobrze zarabiał, nie mam zamiaru klepać z nim biedy. A widzisz, Paweł (ten nowy) ma dobrą pracę, mieszkanie, ma gest... Czego chcieć więcej?

No właśnie, czego chcieć więcej XD

związki

Skomentuj (17) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 100 (112)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…