Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87625

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Historia tym razem nie moja, ale mojej siostry - nazwijmy ją Magdą.
Za studenckich czasów Magda wynajmowała pokój na stancji, podobnie zresztą jak ja, ale że wybrałyśmy studia w innych miastach, to nigdy w tym okresie życia razem nie mieszkałyśmy.
Przed podpisaniem umowy najmu, jak to zazwyczaj bywa wpłaciła kaucję równej wartości miesięcznej opłaty za pokój, co było zresztą zaznaczone w umowie.
Mieszkanie miało co prawda kilka drobnych usterek, które oczywiście wyszły już po podpisaniu umowy i nie można ich było zauważyć przy jej zawarciu, takich jak np. zepsuta mikrofalówka, jednak właścicielka obiecała szybko je naprawić.
Tak się jednak nie stało, ale, że były to takie raczej drobne usterki siostra aż tak bardzo się nimi nie przejmowała i często o to nie dopominała.

Pech chciał, że jej współlokatorka poznała w międzyczasie chłopaka, do którego zdecydowała się wprowadzić i tak Magda została sama na mieszkaniu.
Wiadomo, że wiązało się to automatycznie z większymi opłatami, postanowiła się, więc w końcu przeprowadzić (szczególnie, że był to martwy sezon na poszukiwania drugiego współlokatora), oczywiście z zachowaniem okresu wypowiedzenia w umowie.

I wszystko było pięknie i ładnie - do czasu rozliczenia się w właścicielką.
Okazało się, że mimo tego, że usterki były jej wcześniej zgłaszane zaraz przy wprowadzeniu się, udała głupią zwalając całą winę za nie na... Magdę. Bo na kogo, skoro drugiej współlokatorki już nie było, a we dwie może by i jej miały większą śmiałość napyskować.
Nie wiedziała jednak o jednym fakcie, a mianowicie, że moja siostra, choć bardzo młoda już wtedy nie dawała sobie łatwo w kaszę dmuchać.

Akurat w momencie przeprowadzki przyjechałam do siostry żeby pomóc jej przy przewożeniu rzeczy - ja jeździłam już samochodem, a ona jeszcze nie - i miałam szczęście (albo nieszczęście) przy tej rozmowie być.
W tym momencie, kiedy piekielna właścicielka odmówiła zwrócenia kaucji, Magda spytała:
- Hmm, a pani zgłaszała może najem do urzędu skarbowego? Bo nie wydaje mi się skoro przyjeżdża pani po pieniądze osobiście z innej miejscowości i nie odpowiada pani forma wpłacania ich na konto, choć ją proponowałam.
- Ale... Że co? Ty mi.... grozisz? Groźby są karalne! - mówiąc to piekielna właścicielka prawie się zagotowała.
- Tak się składa, że nie jest to groźba, bo ma pani obowiązek zgłosić wynajem mieszkania do urzędu skarbowego. Jeśli nie odda mi pani kaucji, przykro mi, ale będę musiała to zrobić za panią.

I takim to sposobem, w tym momencie kaucja została oddana bez słowa protestu.

Skomentuj (8) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 142 (148)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…