Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87647

(PW) ·
| Do ulubionych
Na fali dzieci, ciąż i wychowania.

Moja mama ma koleżankę-sąsiadkę, która często do niej przychodzi, więc i ja co jakiś czas ją widywałam.

Kiedy byłam w pierwszej ciąży, wiadomo, przeżywałam, martwiłam się, czy wszystko będzie dobrze, czytałam poradniki, radość mieszała się z paniką, ogólnie gorączka pierwszego dziecka. Chętnie też rozmawiałam z innymi na temat swojego stanu i przyszłego macierzyństwa, cieszyło mnie, kiedy ktoś się moją ciążą interesował, zadawał pytania, udzielał rad czy dzielił się wspomnieniami ze swojej ciąży.
No chyba że była to ta sąsiadka. Dlaczego? Kilka przykładów.

- No, jak Ci tam ciąża przebiega? Lekarz coś mówił?

- Na badaniach wszystko w porządku, wygląda na to, że dziecko urodzi się zdrowe i silne – odpowiadam z uśmiechem.

- A to nigdy nie wiadomo. Mojej kuzynce też tak lekarz do samego końca mówił, że wszystko w porządku, a dziecko urodziło się ciężko chore, do dziś niepełnosprawne.

- A jak się czujesz w tej ciąży?

- Ogólnie dobrze, tylko strasznie szybko się męczę i trochę mnie plecy bolą.

- Córka mojej koleżanki też tak miała. Potem w czasie porodu wpadła w śpiączkę i już się nie obudziła.

- A zachcianki jakieś masz?

- Ogólnie nie jest źle, trochę bardziej mnie ciągnie do słodyczy i jogurtów, za to na kiełbasę patrzeć nie mogę.

- O, sąsiadka też taka miała, dokładnie tak samo, i potem urodziła martwe dziecko!

I podobne mądrości co spotkanie. Było dość irytujące, jednak na szczęście nie przejmowałam się tym jakoś szczególnie, bo kobieta była, jest i do śmierci będzie, cóż, specyficzna. :-)

dziecko ciąża

Skomentuj (10) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 152 (158)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…