Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87653

(PW) ·
| Do ulubionych
Trochę o gościach, trochę o dzieciach...

Jestem w takim wieku, że większość moich znajomych ma kilkuletnie dzieci. Jeśli kogoś zapraszam na kawę/ciasto/pogaduchy, zrozumiałym jest, że przyjdzie z dziećmi. Kompletnie nie rozumiem natomiast, co mają w głowie znajomi, którzy doskonale wiedząc, że ja dzieci nie posiadam, przyprowadzają swoje bez żadnych zabawek. Przychodzi np. szwagier z żoną i dwulatkiem. Dzieciak po 15 minutach zaczyna marudzić (w sumie nic dziwnego), więc pytam:

- Macie coś, czym można go zająć?
- Eeee, no nie bardzo... A ty czegoś nie masz?
- No nie bardzo, mogę co najwyżej bajkę w TV włączyć.
- A nie, nie, bajek nie oglądamy...
I tak dzieciak jęczy przez kolejną godzinę, aż wykończeni rodzice poddają się i wychodzą.

Hitem są osoby, które domagają się przyniesienia mojego kota w charakterze zabawki (!!!) - nawiasem mówiąc kot boi się obcych i chowa się jak tylko ktoś wchodzi do mieszkania.

Z drugiej strony mam normalnych znajomych, którzy na wizytę przynoszą torbę/plecak, pełen zabawek, kredek czy książeczek.
I okazuje się, że można 2-3 godziny spokojnie porozmawiać, bo ich dziecko ma się czym zająć.

Skomentuj (21) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 121 (125)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…