Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Historia sprzed paru dni, bo muszę się trochę wyżalić.

Mój partner i ja w końcu zdecydowaliśmy się odwiedzić jego dziadków, którzy z racji wieku (ponad 80 lat) dostali już po pierwszej dawce szczepionki. Nie widzieliśmy się z nimi od początku pandemii, ale w końcu przyszła pora aby do nich przyjechać-tym bardziej że mieliśmy ich po drodze do naszego głównego celu. Wcześniej zrobiliśmy test i ruszyliśmy w świat.

Niestety dom dziadków jest połączony z domem teściów. Bliźniak ze wspólnym podjazdem i podwórkiem. Ja za teściami nie przepadam z wzajemnością, a stosunki mojego partnera i jego rodziców w ostatnim czasie dość mocno się ochłodziły, bo według ich, porzucił super ofertę pracy w ich mieście (super ofertę jak na tę okolicę-w normalnych warunkach byłaby to najwyżej średnia oferta), wybierając życie w dużym mieście i tym samym przegrał życie, a tu na wiosce byłoby mu tak dobrze.

No ale stało się. Teściowie usłyszeli, że przyjeżdżamy, to zrobili wielki obiad, na który zaprosili też dziadków. Staraliśmy się omijać wszelkie drażliwe tematy, mimo prób nakierowania na nich rozmów przez Teściów. W końcu pod pretekstem tego, aby coś grało do obiadu, Teściu włączył telewizor na wiadomości, w akurat których pokazywali strajk kobiet.

Tu zróbmy małą pauzę. Aby zrozumieć kontekst tego co się zadziało później, przedstawię Wam opis tego co spotkało w życiu moich Teściów i czego im bardzo współczuję. Stracili pierwszego syna- Piotrka.

Piotrek urodził się jeszcze w latach 80, gdy Teściowa miała 19 lat. To było jej pierwsze dziecko, nie miała przeprowadzanych badań podczas ciąży- żadnych USG itd. Piotrek urodził się niepełnosprawny. Z tego co wiem miał wodogłowie, rozszczep kręgosłupa i jeszcze jakąś wadę serca lub płuc. Był żywą roślinką, co widać na zdjęciach. Nieprzytomny wzrok, cały czas w jednym łóżku.

W międzyczasie urodził się drugi brat i widząc wesołego dzieciaka obok Piotrka, aż robi się smutno. I szczerze żałuję Teściów, bo opiekowali się Piotrkiem, zabierali go do lekarzy, aby przedłużyć mu życie, ale w końcu jego organizm się poddał i odszedł w wieku 7 lat. Z pewnością wywołało to traumę u Teściowej, którą nie do końca przepracowała.

Do dziś Piotrek jest tematem tabu i gdyby nie Dziadkowie, nie poznałabym jego historii, a może i nawet mój partner nie wiedziałby o nim dużo, bo sam urodził się po jego śmierci.

Wracając do pechowego obiadu. Na widok relacji ze Strajku kobiet padły komentarze, że to głupie feministki chcą się pozbywać dzieci, a potem teściu zaczął wycieczki personalne.
-I co, wy też na to chodziliście, nie jest wam wstyd, żeby taki oszołom jak ten Lampart mówił wam jak żyć?
Dziadki próbują zmienić temat, zapytują mnie jak tam w pracy, a jak mój kotek. Teściu nie daje za wygraną.
-I co, Współlokatorko, też byś się pozbyła niepełnosprawnego dziecka?
-Tato przestań proszę, to nie jest temat do dyskusji przy stole. Tym bardziej, że znacie naszą opinię na ten temat. - gdy pierwszy raz poszliśmy na protest, luby poinformował rodziców o naszych planach, bo słyszało się o aresztowaniach przypadkowych ludzi.

Dostał 30 minutowe kazanie o tym, jak to bardzo są szkodliwe strajki, a życie jest życiem od początku.
-No tak, bo jakbyście wpadli to byście od razu usunęli, bo na co nam doczekać wnuków. Wy nawet życia nie znacie, a chcecie dzieci usuwać, co mają tylko Downa.
-Przestań Andrzej, to nie jest czas...-zaczęła Teściowa.
-A kiedy im to przetłumaczysz? My wiemy co to jest takie dziecko i ile radości daje, a takie osoby jak oni to chcą to dziecko zabić a rodziców zostawić bez pożegnania.

We mnie zaczęło się już gotować. Nie znam życia, a sama opiekowałam się z mama umierającą babcią, która była leżąca. Wiele razy przebierałam jej pieluchę, myłam, pomijając ohydne szczegóły. Teściowie o tym doskonale wiedzą.

-Tato przestań. Wy mieliście wybór, my też chcemy go mieć i na tym zakończmy dyskusję, bo wyjdziemy.
-Ale niepełnosprawność to nie koniec świata, Piotruś był z nami bardzo szczęśliwy. Trzeba brać dobro dziecka, a nie tylko rodziców, więc trzeba go chronić. Tylko tyle sobie zapamiętajcie i nie poruszajmy więcej tego tematu. -stwierdziła Teściowa i rzeczywiście tematy polityczne i światopoglądowe już więcej nie padły.

Po obiedzie poszliśmy do dziadków, pomóc im z paroma sprawami. Babcia, będąca matką teściowej, bardzo nas przeprosiła. Ona wie, że Piotruś cierpiał i że dobrze, że cytując jej słowa, "Pan Bóg zabrał go tak szybko do siebie, bo tam będzie szczęśliwy". Wie to też Teściowa, ale nie chce dopuścić do siebie tej myśli, a Teściu zamiast z nią przepracować traumę, odkąd zaczęły się pierwsze strajki kobiet, ciągle wyciąga temat Piotrka.

Jest mi smutno, bo kiedyś z Teściami mogłam chociaż porozmawiać. Dziś, w okolicznościach jakie mamy, nie mam ochoty z nimi przebywać. Czuje od nich niechęć, bo im wydaje się, że to ja zmanipulowałam ich syna, bo nigdy wcześniej na żadne strajki nie chodził, a ze mną był na każdym. Te słowa które padały, były kierowane w moją stronę- Teść nawet nie próbował zerkać na syna, tylko czekał na moją reakcję.

I jest mi jeszcze gorzej, bo chciałabym Teściowej pomóc, zaproponować psychologa, ale nie będę mieć na to szans, bo to ja jestem ta zła.

Szkoda mi też dziadków, bo musieli być tego świadkami. Następnym razem chyba spotkamy się na mieście albo w parku, aby uniknąć Teściów nim ich emocje opadną.

Skomentuj (36) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 97 (109)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…