Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87729

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Ot, takie tam braki w logicznym rozumowaniu...

Prywatnie założyłam instalację fotowoltaiczną, ponad 4 KW. Całkowita kwota do zapłaty była poza moim zasięgiem złotówkowym, więc część została sfinansowana w formie kredytu bankowego. Co ważne, ów kredyt został bezpośrednio przelany na konto firmy fotowoltaicznej, a ja zobaczyłam tylko druczki do przelewów rat kredytu.

Inwestycję odliczyłam od podatku - zawsze to 4 tys. zwrotu (tak się złożyło, że dopiero cztery miesiące później wszedł rządowy program dofinansowania termomodernizacji, więc z niego skorzystać nie mogłam).

Pieniądze z US zostały mi zwrócone i pół roku było cicho.
W październiku odezwał się US w osobie całkiem sympatycznej pani. Dokumenty do kontroli: dowód wpłaty, akt własności budynku, oświadczenie o nie korzystaniu z pomocy i dofinansowania przez instytucje rządowo-unijne, itp.
Jako dowód wpłaty załączyłam fakturę imienną za wykonaną instalację.

Zapadła długa cisza, bo całość kontroli odbywała się on-line w formie wymian telefoniczno- mailowych, do tego jeszcze otumaniona objawami covidowymi machnęłam się w adresie mailowym i zamiast do domeny ministerstwa finansów, wysłałam na adres z domeny ministerstwa sprawiedliwości. Co ciekawe, w tym drugim musiała pracować kobieta o identycznym nazwisku i imieniu, bo moja poczta nie zwróciła mi e-maila z informacją o błędnym adresie odbiorcy.
W grudniu kontakt z US się odnowił, tym razem dokumenty trafiły na dobre konto i tutaj napotkałam na zdecydowany opór urzędniczki.

Faktura owszem, jest dowodem wpłaty, ale dla US nie jest dowodem, że to ja wpłaciłam pieniądze. To mogła wpłacić w moim imieniu siostra, rodzice, mąż, prawnuk, sąsiadka, pijaczyna spod sklepu lub król Władysław Jagiełło.

I tu w paradę wchodzi ten nieszczęsny kredyt z banku. 20k mogę udokumentować, bo przelew z mojego konta poszedł, ale te 4k z ogonkiem ni hu hu. Ja tych pieniędzy nawet wirtualnie nie widziałam, a wszelkie umowy z bankiem w moim imieniu zawierała firma fotowoltaiczna. Infolinia odsyła do oddziału banku, oddział banku na infolinię, ale w zasadzie informacja jest jasna.

Gdybym chciała otrzymać od banku potwierdzenie, że oni za mnie przelali kredyt na konto firmy jako zapłatę za usługę, to tylko w terminie 3 miesięcy od przelewu, a nie półtora roku po fakcie. Potem jakieś archiwizacje i w zasadzie jeśli nie jestem prokuratorem i nie prowadzę dochodzenia w sprawie, to mogę ich cmoknąć, bo nikt nie będzie grzebał w wirtualnych czeluściach.

Na szczęście wykonawca stanął na wysokości zadania i w swoich czeluściach archiwalnych odnalazł moją fakturę i wystawił mi zaświadczenie, w którym wyszczególnił kwoty jakie otrzymał ode mnie i od banku w moim imieniu. To wystarczyło. Chyba, bo od miesiąca US się nie odzywa.

Przy okazji pani z firmy fotowoltaicznej wydusiła z siebie, niebotycznie zdumiona, jakim cudem faktura imienna nie jest dowodem wpłaty? Bo ktoś mógł za mnie zapłacić? Równie dobrze ktoś mógł mi dać do ręki te 20k, żebym wpłaciła. Była niezmiernie ciekawa w jakim to województwie jest taki powiatowy niewierny urząd.

I to jest ten brak w logicznym rozumowaniu.
Mam nadzieję, że za parę tygodni US nie każe mi udowadniać jakimiś kolejnymi zaświadczeniami, skąd wzięłam te 20k., bo tym razem mojego pracodawcę trafi.

Przynajmniej firma fotowoltaiczna trafiła mi się niesamowicie pomocna i życzliwa, bo już usłyszałam groźby od US o pisaniu korekty zeznania i oddawaniu nienależnie pobranego zwrotu podatku.

urząd skarbowy

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 145 (157)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…