Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87740

(PW) ·
| Do ulubionych
Dawno mnie tu nie było i sporo się w moim życiu zmieniło. Z góry przepraszam za długaśny wstęp.

Od jakiegoś czasu jestem ratownikiem, choć jest to bardziej realizacja wielkiej pasji do medycyny i nie jest to moje główne źródło zarobku. Niemniej w chwilach wolnych oferuję, między innymi, szkolenia z pierwszej pomocy. Z racji, że kocham to z całego serca, przykładam się do tych szkoleń z całych sił i zawsze oferuję rzetelne zajęcia, nierzadko poprzedzone bezpłatnym audytem zagrożeń w miejscu pracy - i nie, Kochani, to nie chamska reklama, tylko dość ważna rzecz rzutująca na dalszą część historii...

Szkolenie może się odbyć bez certyfikatu lub z certyfikatem. To taki dokument ważny przez 3 lata, który można wrzucić w akta pracownicze, ponieważ PIP, teoretycznie, może się do tego doczepić, albo sam pracownik, w razie wypadku, również teoretycznie może namieszać pracodawcy w sądzie. Słowem - kask chroni głowę, papier chroni d*pę, i co bardziej przezorni przedsiębiorcy chętnie z tego korzystają.

A teraz historia właściwa: parę miesięcy temu dzwoni do mnie kumpel z informacją, że jego znajomy pracuje w firmie, która poszukuje kogoś, kto zrobi im szkolenia z pierwszej pomocy. Kontakt złapany, audyt zrobiony. Firma zajmuje się konstrukcjami ze szkła, więc upadki z wysokości, złamania, skaleczenia, amputacje, to przykłady największych zagrożeń w ich branży. Przechodzimy więc do rozmowy z Januszem:

- No, to Panie Januszu, proponuję cztery godziny konkretnych zajęć z omówieniem szczególnych zagrożeń. Szkolenie zakończymy certyfikatem ważnym 3 lata.
- Dobra, dobra, a jaka kwota?
- 50 zł od osoby.
- To ja proponuję 20 zł, Pan wystawi tylko certyfikaty, a my wpiszemy, że zajęcia się odbyły. Dostanie Pan też referencje.
- Nie ma takiej opcji. Nie wystawiam certyfikatów z pominięciem zajęć...
- To ja nie chcę. W ogóle mówiłem, że te szkolenia, to głupi pomysł, strata czasu i pieniędzy!

No i okej, podziękowałem za współpracę z lekkim uczuciem niesmaku, bo jednak płatne szkolenie z pracownikami jest warunkiem bezpłatnego audytu zagrożeń. Ale no dobrze, jest nauka na przyszłość, żeby podpisywać umowę przedwstępną, albo promesę. Takie zachowania, czy w ogóle lipne szkolenia z BHP lub z pierwszej pomocy, to w Polsce szara i smutna rzeczywistość, stąd nie byłem jakoś szczególnie zaskoczony obrotem sprawy. Jeśli historia się przyjmie, to mogę wrzucić kilka innych "kwiatków", z jakimi miałem do czynienia :)

Ale uwaga, teraz wisienka na torcie. Następnego dnia dzwoni do mnie ten sam znajomy z informacją, że rano w firmie Janusza był wypadek. Pracownik spadł z rusztowania na tafle szkła, w wyniku czego połamał się, dotkliwie pokaleczył i stosunkowo mocno krwawiąc co rusz tracił przytomność. Przybyły na miejsce Zespół Ratownictwa Medycznego zabrał poszkodowanego w stanie krytycznym do szpitala... Żaden z kilkunastu obecnych na miejscu pracowników nie był w stanie pomóc koledze, bo "nie umiem", albo "boję się".

Życie ludzkie jest, podobno, bezcenne. Janusz wycenił je na 50 zł. Przykre...

Szkolenia z pierwszej pomocy

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 202 (212)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…