Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87749

(PW) ·
| Do ulubionych
Znajomym ukradli samochód, spod bloku. Koleżanka zauważyła to o 18:00 i zadzwoniła po policję. Ta przyjechała po godzinie i uznała, że najpewniej zaparkowała gdzie indziej i zapomniała. Zaprosili ją więc do radiowozu i przez godzinę wozili po osiedlu, bo a nuż się znajdzie. No niestety, ale nie.

W tzw. międzyczasie dotarł jej narzeczony i razem pojechali złożyć zeznania na komendzie. Zeszło im to do 22:00. Z racji późnej godziny, działania wyjaśniające miały zacząć się od następnego dnia z rana, czyli jak nie będzie czego szukać, bo po tylu godzinach samochód już dawno dawno będzie w częściach.

No, ale może dołożyli wszelkiej staranności by wyjaśnić sprawę? No, nie bardzo. Po dwóch tygodniach ciszy znajomy postanowił zacząć śledztwo na własną rękę. Między innymi zagadał do osiedlowych sklepów o nagrania z monitoringu. Zapytał też czy policja już u nich była. Nie, nie była.

Na czym więc polegały ich działania wyjaśniające skoro nawet tego nie zrobili? Niech zgadnę, schowali akta do szuflady z napisem "umorzyć za miesiąc z powodu niewykrycia sprawcy". I jak tu mieć dobrą opinię o nich?

Jakby kto pytał to samochodu nie udało się odnaleźć, ale całe szczęście był ubezpieczony, więc chociaż kasę odzyskali. A sprawa ma drugi wątek ze spółdzielnią, który opiszę w osobnej historii.

policja

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 170 (182)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…