Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Szczepienia Covid.
Temat sam w sobie piekielny, ale jeszcze za wcześnie dla mnie na jakieś podsumowania.
Tymczasem piekielność pacjenta.

Szczepimy 80+. Starszy pan, jak na swój wiek bardzo zdrowy, żywotny, taki dziadek co na pole orać to spoko, drewno rąbać itd.
Zaszczepiony w obecności córki, wyjaśnione wszystko, może być gorsze samopoczucie, może coś boleć itd.
Kilka dni po, telefon do przychodni, córka dzwoni że coś jest nie tak, bo, uwaga, NIC nie boli. Nie było gorszego samopoczucia, ręka nie boli, głowa nic.
I awantura. Bo pewnie ukradliśmy szczepionkę, a podaliśmy wodę z kranu.
I ona tak nie zostawi, jej ludzie nam z dupy jesień średniowiecza uczynią...

Gdybym tego nie odsłuchał, bo centrala nagrywa wszystko, to bym nie uwierzył.
I nie wiem, zatrudniać prawnika? Nie do obrony przed idiotyzmami, ale żeby babie za zniesławienie dowalić?

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 156 (168)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…