Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#87952

(PW) ·
| Do ulubionych
O sąsiadce, która wstała lewą nogą.
Słowem wstępu - pochodzę z miasta A (i tam też mieszkają moi rodzice), a studiuję w mieście B.
We wtorek wróciłem do miasta B po krótkim pobycie u rodziców (piątek, weekend i poniedziałek). Dziś rano (środa) spokojnie palę pod blokiem, wychodzi sąsiadka (ok. 70 lat). Nie zdążyłem dobrze przełknąć śliny po grzecznościowym "dzień dobry" i się zaczęło.

- Dzień dobry.
- Dobry, w niedzielę widziałam, że podcierał pan d**ę swojemu psu po sr***u i potem ten papier rzucał na trawnik! Musiałam to po panu zbierać!
- SŁUCHAM??? (naprawdę mnie zamurowało).
- Tak, tu pan rzucał (pokazuje palcem na skwer za ogrodzeniem)! Zebrałam to!
- Proszę pani, po pierwsze nie mam psa, po drugie w weekend i poniedziałek nie było mnie w B. Dopiero we wtorek wróciłem.
- NIECH PAN GŁUPOT NIE OPOWIADA! Przecież sama widziałam. Na dodatek widziałam, że z pańskiego mieszkania wychodziła kobieta z psem i zrobiła to samo na skwerze!
- Ale ja nie mieszkam z żadną kobietą, tylko ze współlokatorem.
- CO PAN TU OPOWIADA, NAWET DOZORCA TO WIDZIAŁ!
Stwierdziłem, że dalsza rozmowa nie ma sensu.
- Do widzenia pani.
- CAŁY SKWER W OBSR***M PAPIERZE!
- Do widzenia!
- Ja tu wszystko widzę kto co robi, niech pan głupot nie opowiada!
- Niech pani uważa, żeby nie wypadła przez okno podczas tych wnikliwych obserwacji. Proszę odejść i nie zaczepiać ludzi.

Sąsiadka widząc, że nie uzyska "należnych" jej przeprosin za nieregulaminowe podcieranie psiej d**y obróciła się na pięcie i poszła w stronę furtki.

Zastanawia mnie, czy sąsiadka naprawdę widziała kogoś podcierającego psi tyłek (czego ja nigdy nie widziałem przez ponad dwie dekady mojego życia) i mnie z tą osobą pomyliła, czy po prostu stwierdziła, że po co ma oglądać awantury w "Trudnych Sprawach", skoro może wywołać własną.
A zanieczyszczony papier prawdopodobnie należał do osiedlowych członków koła wzajemnej intoksykacji alkoholowej cyklicznie spotykających się na skwerze. Pewnie będą wdzięczni nieczującej strachu przed bakteriami kałowymi sąsiadce, dzięki której mają teraz tak ładnie wysprzątane miejsce spotkań.

PS. Współlokator miał niezłą minę gdy dowiedział się, że nie dość że ma psa, to jeszcze zmienił płeć. Dozorczyni również.

sąsiedzi

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 146 (160)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…