Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88013

(PW) ·
| Do ulubionych
Wszystkie historie typu "dej na horom curke" przestały mnie śmieszyć.
Właśnie doświadczyłam nachalnego "dej bo masz".

Wynajmuję mieszkanie, którego jest przypisane miejsce parkingowe. Auta nie mam, więc nie korzystam.

Zarys sytuacji: z właścicielem dogadane, mam pozwolenie żeby wynająć parking na czas trwania mojej umowy na wynajem mieszkania. Na parking można wjechać kilkoma wjazdami gdzie każdy ma bramę otwieraną na pilota oraz furtkę otwieraną na magnetycznego foba. Rzecz się dzieje za granicą, więc ogródki piwne od miesiąca są otwarte.

Mam też koleżankę, która mieszka w tej samej dzielnicy. Koleżanka ma samochód, ale parkuje na ulicy, równolegle do chodnika. Co miesiąc musi uiszczać drobną opłatę do zarządcy drogi aby dostać pozwolenie na parking.

Wystawiłam ogłoszenie na wynajem parkingu, odzew spory.
Przy wyjściu na piwko ze znajomymi, dostałam telefon w sprawie ogłoszenia. Koleżanka usłyszała rozmowę i dopytuje a co a jak a gdzie.

Koleżanka: Hej czemu nie mówiłaś, ja chętnie wezmę od ciebie to miejsce, nie będziesz się użerać z telefonami
Ja: Ok, dogadamy się co do ceny i możemy podpisać umowę, dam Ci pilot i możesz parkować.
K: Ale jaka cena, hehe przecież mówię, że mogę wziąć jak masz na zbyciu.
J: No nie mam na zbyciu, ale mam do wynajęcia. Ogłoszenie jest wystawione za 100zł/MSC (cena oczywiście inna), więc Tobie mogę odstąpić za 80zł. Jest to dla mnie dodatkowy budżet, który chciałam przeznaczyć na moje bilety miesięczne.

Wówczas nastąpiła obraza majestatu. Bo jak to płacić. Ja jestem jak pies ogrodnika bo mam i innemu nie dam, a sama nie korzystam. A ona nie ma i jej lusterko ktoś urwał i to niebezpieczne tak auto przy ulicy zostawiać itd. FOCH.

Piwko w barze się skończyło, wróciliśmy do domu. Koleżanka wypisywała jeszcze kilka dni w podobnym tonie "dej bo ja nie mam, a ty masz i mnie też się należy".
Myślałam że się uspokoiła, ale w kolejny weekend po godzinie 23:00 dobija się domofonem przy bramie i krzyczy do mnie "otwórz bramę bo ja muszę zaparkować". Totalne WTF.
Bo ona wróciła późno dziś i ktoś zajął "jej" miejsce przy ulicy i ona musi zaparkować u mnie, bo przecież jest gdzie.
Zablokowałam domofon i poszłam spać. Oczywiście 50 połączeń od Koleżanki, kilka wiadomości głosowych od "otwórz proszę," po "jesteś (cenzura)" (uwielbiam nocny tryb nie przeszkadzać w telefonie :) )

Żeby nie było, że koleżankę nie stać. Nikomu do portfela nie zaglądam, ale od lat pracuje na stanowisku kierowniczym w średniej agencji nieruchomości, więc nie jest to ktoś komu brakuje pieniędzy każdego miesiąca.

Koniec końców wynajęłam parking sąsiadowi z bloku, który potrzebował miejsca na drugi samochód.

A koleżanka zaprasza na piwko w weekend...

Parking

Skomentuj (6) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 190 (196)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…