Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88073

(PW) ·
| Do ulubionych
Słów kilka o skąpstwie mojego ojca. Jak zapowiedziałem, tak też opiszę.

Ojciec mój zawsze był typem "cebulaka", czytaj chorobliwe skąpstwo (a nie szczędził tylko na swoje przyjemności). Irytowało to już od gimnazjum, bo co sobie kupiłem za te 3-4 dychy kieszonkowego miesięcznie to była krytyka, że hurr durr nie znasz wartości pieniądza i nie szanujesz, byś odłożył czy coś.

Kupowałem raz na miesiąc CD-Action to też były wyrzuty, że po co to kupuję w kiosku, poczekałbym 3 miesiące to na targu bym miał 5 zł taniej. No raz spróbowałem, to się okazało, że na targu akurat tego numeru nie było i do dzisiaj go nie mam. Z kupowaniem przeze mnie np. książek czy gier tak samo. "Na cholerę kupujesz te książki? Patrz, jakbyś przez te kilka lat żadnej nie kupił to już byś miał uzbierane połowę na kilkunastoletnie używane auto z 4-tej ręki! A w ogóle to se ściągnij w PDF-ie!" "Po co Ty kupujesz jak debil jakąś grę? Przecież można ściągnąć z neta!"

Przestał w końcu bo mu się chyba znudziło, jako że spływało to po mnie jak woda po kaczce.
Ojciec też sam z siebie nigdy nas nigdzie nie zabierał (dopiero w ostatnich 2-3 latach trochę się to poprawiło), i jak szliśmy do kina czy na jakąś pizzę, to tylko dlatego, że np. wygrał w radiu.

Z samego radia zresztą dostał swoistego bana i mógł wygrać coś raz w miesiącu, bo jak był jakiś konkurs to potrafił wszystkie telefony z domu brać, żeby się dodzwonić, i były skargi w radiu, że to coś jest ustawione bo jeden facet wygrywa ciągle. Z własnych pieniędzy to właściwie nigdzie nie wychodziliśmy, a szczytem żenady z jego strony było to, że gdy jeszcze przed rozwodem z matką mieli rocznice to matka kupiła mu zegarek, ugotowała kolację itd.

Co on jej dał? Obrazek ze sklepu po 4 złote, który wygrał w radiu. Nawet się z tym nie krył tylko wprost powiedział, że "o masz taki obrazek, z radia mam". Matka po prostu się wkurzyła i wywaliła go do pieca. Znaczy obrazek, nie ojca choć mam wrażenie, że było blisko.

A najlepsze to się wyprawiało chyba z jego wszelakimi zakupami - wszystko było podporządkowane zasadzie "Byle najtaniej".
Kupuje telefon? O wezmę ten, najtańszy używany jest. Potem zdziwienie czemu bateria rozładowuje się w 5 minut a aparat robi zdjęcia na fioletowo.

Samochód? Wezmę ten najtańszy, bo okazja bo tanio. Efekt: Samochód przestaje jeździć po miesiącu. Kupuje drugi, pierwszy idzie do sadu na części, drugi psuje się po dwóch tygodniach, znowu kasa na naprawy i do dzisiaj ten grat non stop się psuje. Za tyle ile wywalił na niego to by kupił znacznie lepszy samochód, albo ten sam ale w o wiele lepszym stanie.

No i jeszcze żeby ze samochody kupić napożyczał pieniędzy od krewnych i do dzisiaj nie spłacił. Jak bardzo trzeba przepierdzielać pieniądze, żeby przez kilka lat nie spłacić trochę ponad 3000 zł szwagrowi to sobie odpowiedzcie Jakikolwiek sprzęt, elektronika itd? A kupię myszkę za 5 zł, o czemu za chwilę się zepsuła?

Kiedyś tez postanowił np. zrobić interes stulecia, i kupił starą elektronikę za 100 zł, bo tanio. Nawet nie pomyślał, że jest ona bezwartościowa i tylko straci. Sprzedał dosłownie jedną sztukę za parę złotych.

Jego rady są podobnej jakości. Matka poprosiła go, żeby obejrzał jej samochód który chciała kupić. Jak usłyszał cenę, to od razu - tak, tak bierz, sprawdziłem dobry jest. Tak sprawdził że się okazało że uszczelki są nieszczelne, w podłodze jest dziura na wylot, pełno szpachli i dziury w nadkolu.

Matka wpakowała w niego więcej pieniędzy niż po latach zapłaciła za nowego Volkswagena. Kupuję laptopa? Ojciec tak długo w sklepie truł aż kupiłem trochę tańszego, zamiast tego którego chciałem. Pluje sobie w brodę bo dopłaciłbym te 200 zł i bym miał znacznie lepszego. Zepsuł się w owym starym samochodzie (jeździłem nim po zrobieniu prawka tak dla nauki) alternator? A na cholerę Ci nowa część, kup sobie po taniości starą ze szrotu.

Nie ustąpiłem bo już mądrzejszy byłem. Co? Kupić nowy samochód? A na cholerę? Co, że wrak i badania się kończą i kolejnych nie przejdzie? Ale jeździ przecież, a że badania to możesz sobie jeździć póki Ci dowodu nie zabiorą. Już nawet tego nie skomentuję, bo chyba nie trzeba.

Piła spalinowa? A kup tą tanią, po co ta za prawie 600 zł. No bo po co mieć coś dobrego jak można mieć coś taniego.
Mój brat jak kupował monitor, to też ojciec mu doradzał "a weź ten tańszy używany, przecież mniej dasz". Okazało się po pewnym czasie że wtyczka od prądu była uszkodzona i monitor potrafił wyłączać się sam albo przy najmniejszym drgnięciu kabla, nawet od tego że ktoś chodził po podłodze.

ZUS? A po co? Przecież to tylko pieniądz się płaci. A potem szok, bo zorientował się, że nie będzie miał emerytury, więc zarejestrował się jako lipny rolnik w KRUS. Do którego zalega ze składkami jak jasna cholera, i tylko czekać aż w końcu mu zarządzą kontrolę. A wątpię, żeby inspektor po obejrzeniu zardzewiałych resztek tunelu uwierzył, że mój ojciec jest rolnikiem.

Szambo w zimę jest pełne? "Ja nie będę wzywał szambochlaja i pieniędzy wyrzucał jak jeszcze parę litrów się zmieści." No a potem "Jak to rura zamarzła, bo woda w niej stała?"
I tak każdej chędożonej zimy...

Opał? Po co, przecież u wujka w tartaku są trociny, super opał bo za darmo. To teraz je przynoście i dokładajcie za mnie. Doszło nawet do tego, że pewnego razu ojciec chciał palić zamarzniętymi trocinami byle nie używać węgla "bo przecież on kosztuje". Te trociny to był czysty lód, tak że - i to nie żart - musieliśmy z bratem łupać je kilofem. Ojciec je rozmrażał i próbował tymi mokrymi trotami palić, no i nawet się paliło ale temperatura spadała na piecu z 70 do 30 stopni.
I szczerze, to każdy by się już nauczył, że takie podejście to cholernie zły pomysł, ale nie on.

I jako puentę dodam, że jedyne na czym nie oszczędza, to panienki i swoje pierdoły. Dostał dużą wypłatę za zlecenie - nie spłaci długów tylko zabiera jedną z kochanek na wakacje. Alimentów na młodego w pełni nie płaci, do rachunków prawie się nie dokłada, ale za to na prezenty dla panien jest. I nawet przed rozwodem jego wypłata szła głównie na jego pierdoły i jakby liczyć średnio to na dom dawał miesięcznie jakieś 200 zł, a wszystko utrzymywała matka.

Fin.

Dom

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 167 (185)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…