Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88113

~kierowca666 ·
| Do ulubionych
Zjawisko, które doprowadza mnie do szewskiej pasji: nie mieszczenie się w miejscach parkingowych. W sensie w tych wyznaczonych liniami - czy to namalowanymi, czy ułożonymi z kostki brukowej o innym kolorze. I zanim ktoś w komentarzach napisze "To nie zawsze jest tak jak wygląda, i często to wina kogoś parkującego wcześniej". Wiem, że czasami jest tak, że jeden matoł stanie poza wyznaczonym miejscem, i potem kolejni kierowcy zmuszeni są "przesunąć się" o kawałek, i tym sposobem na parkingu dla 10 aut mieści się 9, albo i 8, jak później trafi się następny głupek. Albo że ktoś zaparkuje poza wyznaczonym miejscem bo tak jest ograniczony przez inne, źle zaparkowane auta, a potem one odjadą wcześniej, a on zostaje samotnie poza wyznaczonym miejscem, i błędnie uznany jest za matoła co nie umie parkować.

Mówię jednak o przypadkach z premedytacją. Kiedy ktoś ma możliwość zaparkować właściwie, ale albo z ignoranctwa, albo z lenistwa nie zrobi tego. Na wielkich parkingach pod marketem w środku tygodnia nie robi to różnicy, bo i tak każdy znajdzie sobie miejsce do zaparkowania. Problem jest, kiedy miejsc parkingowych jest za mało w stosunku do potrzeb danego miejsca.

Jednym z takich miejsc, które niestety mam okazję odwiedzać, jest Narodowy Instytut Onkologii w Warszawie. Miejsc parkingowych jest tam za mało w stosunku do przyjmowanych pacjentów. Czasami trzeba kręcić się po parkingu kilkanaście minut, aby "upolować" wolne miejsce, a i tak często jeden samochód zastawia inne, a kierowca zostawia za szybą kartkę ze swoim numerem telefonu, bo innego wyjścia nie ma, bo ktoś ma wizytę umówioną na konkretną godzinę. I szlag trafia (nie tylko mnie, bo zdarzyło mi się ucinać pogawędki na ten temat z innymi kierowcami) jak widzi się kolejne miejsca parkingowe (bo nie są to pojedyncze przypadki - co najmniej kilka na cały parking) zmarnowane przez to, że ktoś linię wyznaczającą miejsce parkingowe ma między kołami.

I paradoksalnie - najczęściej dwóch miejsc nie zastawiają auta o dużych gabarytach, typu SUV czy kombi, ale małe auta miejskie. Dlaczego tak jest? Jak to powiedział kiedyś Pan Tadeusz Sznuk: "Nie wiem, ale się domyślam".

W miniony piątek miałem okazję do dyskusji na ten temat z winowajcą. Jadę powoli, wypatruję wolnego miejsca parkingowego wśród znajdujących się po prawej stronie prostopadłych miejsc parkingowych (wyznaczonych liniami - a jakże). Nagle uradowany widzę dwa wolne obok siebie. Jadące przede mną volvo wrzuca prawy kierunkowskaz, jednak myślę sobie "spoko, są przecież 2 miejsca, pogodzimy się". Volvo stanęło jednak pod skosem, przez co 2. miejsce zmarnowało się, bo jeden jego róg był zajęty przez róg w/w auta. Naiwny, zatrzymałem się licząc, że kierowca zrobi korektę i zmieści swoje auto w wyznaczonym miejscu, a ja zaparkuję obok. Tak się jednak nie stało - Pani kierująca Volvo jak gdyby nigdy nic wysiadła i poszła w swoją stronę. Musiała jednak zauważyć moją złą minę, machanie rękami i przeklinanie pod nosem, o czym za chwilę. W międzyczasie auto stojące 2 czy 3 miejsca dalej wyjeżdżało, więc wskoczyłem na jego miejsce. Po powrocie do auta zszedłem się z Panią z Volvo, która najwidoczniej rozpoznała mnie i zaczęła:

- Długie auto mam proszę pana, nie dało rady inaczej stanąć...
- Wie Pani, zawsze można zrobić korektę...
- No nie zawsze.
- Zawsze. Wszystko jest kwestią chęci. Zwłaszcza w takiej sytuacji (tu wskazałem ręką na szeroką ulicę za naszymi autami.
Widząc, że kobieta mnie ignoruje i wsiada do swojego auta dorzuciłem jeszcze:
- A jak nie potrafi Pani parkować długim sedanem, to proszę sobie kupić Seicento.

Nie napisałem tej historii po to, aby wylać swoje żale. Napisałem ją z nadzieją, że może przeczyta ją akurat ktoś, kto nie parkuje w wyznaczonych miejscach, i od dziś zmieni swoje zachowanie. Albo może ktoś, kto potem upomni ojca, męża, siostrę, parkującą obok przypadkową osobę. Miejsc parkingowych i tak jest za mało w stosunku do ilości aut, których z resztą przybywa z roku na rok. Ludzie, szanujmy się nawzajem i nie utrudniajmy sobie życia. Nie jest wstydem zrobić korektę, bo nie udało się właściwie zaparkować za pierwszym razem. Wstydem jest zostawić auto zaparkowane na dwóch miejscach postojowych i pójść sobie mając wszystko w czterech literach. Te linie nie są dla ozdoby. Czyńmy ten świat lepszym, chociażby przez takie drobnostki, które prawie nic nie kosztują.

parking

Skomentuj (40) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 164 (176)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…