Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88212

(PW) ·
| Do ulubionych
Historia o naszych szpitalach kochanych. A konkretnie o pewnym radomskim szpitalu na literę T, znanego między innymi z tego, że ochrona wywiozła na wózku pacjenta z poczekalni i wywaliła go w krzaki zostawiając go, przez co ten zmarł.

Otóż dość krótko, gdy mój dziadek jeszcze żył, ale już ledwo chodził i potrzebował cewnika dostał sepsy. Zawieziono go właśnie to owego szpitala, gdzie leżał i się kurował. Co jest piekielnością?

Przez 2 tygodnie nie obrócono dziadka ani razu (!), przez co zrobiła mu się ogromna odleżyna, gdzie mięso obumarło aż do kości. Po wielu zabiegach chirurgicznych, smarowaniu, opatrywaniu itd zagoiła się po prawie roku, na krótko przed śmiercią dziadka. A dziadka nie obrócono ani razu, bo jak się potem okazało aby panie pielęgniarki robiły to za co się im płaci i zajmowały się członkiem rodziny jak należy to trzeba dać im od 200 do 300 zł pod stołem, o czym dowiedzieliśmy się po fakcie. I żeby nie było, że może zapracowane - nie. Obchód, zajęcie się tymi co zapłacili i fajrancik.

I naprawdę, myślcie sobie co chcecie, że tak nie wolno i tak dalej, ale gdy się o tym wszystkim dowiedziałem to miałem ogromną ochotę przejść się tam i uskuteczniać rękoczyny.

radom

Skomentuj (33) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (147)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…