Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88224

(PW) ·
| Do ulubionych
Wybaczcie jeśli wyznanie napisałam chaotycznie, ale skracałam je chyba z 6 razy.

W obecności mojej mamy nie mogę powiedzieć niczego co mogłoby podchodzić pod narzekanie na macierzyństwo. Wynika to z tego, że mam tylko jedno dziecko. Wystarczy, że wspomnę, że marzy mi się zmywarka, bo non stop mam garnki w zlewie (uwielbiam piec i gotować), to już słyszę teksty: "No to pomyśl jak ja miałam z Wami..." I tak co chwila.

Pilnuję się jak mogę, by omijać takie tematy, ale nie tylko dlatego, że drażni mnie ciągłe komentowanie jak to moje życie to pikuś. Pilnuję się, bo mam ochotę być piekielna i wygarnąć jej co myślę o jej poświęceniu i że sama jest sobie winna. Moja mama wpadła z moim ojcem praktycznie od razu jak się poznali. I tak wpadali rok po roku. W przeciągu 5 lat mama urodziła 4 dzieci. Potem poddała się zabiegowi, bo kolejnego porodu mogłaby nie przeżyć. Ojciec chlał i wywalał kasę w błoto, ona woziła nas po lekarzach, szpitalach, rozwoziła do szkoły. Całe życie żyłam w przekonaniu, że matka poświęca życie, by nas wychować.

Mając z 15 lat, gdy babcia mnie przytuliła, zapytałam ją: "Czemu mama nas nigdy nie przytulała?" Babcia z pełnym przekonaniem odpowiedziała: "Dziecko, bo ona nie miała na to czasu!" I tak jakby mnie olśniło - nie pamiętam by się kiedykolwiek uśmiechała, żartowała, bawiła z nami w jakąkolwiek zabawę. Nigdy nie mówiła, że nas kocha, nigdy nie chwaliła, nie pytała o zdanie. Właśnie dlatego, że nie miała czasu. Nigdy nie jeździliśmy na wycieczki, nie chodziliśmy na lody, nie spędzaliśmy razem czasu, nie rozmawialiśmy o niczym. Była wciąż zajęta karmieniem, sprzątaniem, ogrodem. Ale też paleniem i ukradkowym piciem.

Mimo młodego wieku, jest bardzo schorowana. Teraz rodzice mieszkają sami, jedyną pasją mamy jest telewizja i udawanie, że zajmuje się ogrodem. Zamiast chwastów, zbiera na kupkę puszki po piwie. Z jednej strony mi jej szkoda, z drugiej nie mogę zrozumieć jak można żyć na pokaz przed koleżankami i rodziną, decydować się na kolejne dziecko (lub po prostu na seks bez zabezpieczenia jeszcze w połogu), mając już trójkę dzieci spłodzonych w ten sposób, jednocześnie spłacać podżyrowany przez ojca kredyt mieszkaniowy, chlać po nocach i nie mieć czasu by pocałować dzieci na dobranoc. Mamusie, tatusiowie, z pustego i Salomon nie naleje.

Dbajcie o siebie i pokażcie swoim dzieciom jak być szczęśliwymi ludźmi.

Skomentuj (30) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 137 (153)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…