Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88365

(PW) ·
| Do ulubionych
Jeszcze przed emigracją, ale widzę, że wszędzie jest podobnie. Samo zjawisko nazwijmy potocznie żebraniem.

Osoby występujące: [Żul], [Ja].

Miejsce akcji: pod stonką, asdą czy innym marketem, na chodniku.
Ż: Daj złotówę
J: Nie dam Panu bo po prostu nie mam, ale mam dla Pana 200
Ż: Ale jak??? Na prawdę???
J: TAK!, otóż już wyciągam portfel.

Żul rączki zaciera a ja z portfela wyciągam wizytówkę kolegi, który na obrzeżach miasta (ważne, można kupić bilet na MPK i podjechać dosłownie pod bramę firmy z samego centrum) posiada firmę ogólno-budowlaną. Ma masę zapiaszczonych, zakurzonych, sprzętów, aut, towaru do sortowania po rozbiórkach, pracy nie brakuje. Należy się stawić, powiedzieć, że się chce pracować i można robić od ręki z pocałowaniem w tę rękę na sprzęcie typu myjka ciśnieniowa plus wszelkie płyny i gąbki od firmy ile się chce pewnie i do emerytury.

Ż: Ja!??? Mam pracować???, toż to się nie godzi, Panie jak ja mam pracować?
J: No tak, godzinówka 15-20 na rękę, porobisz Pan ze 2-3 dni i masz 200, prawda?
Ż: No... nie... ja nie będę pracował... Ja zbiorę więcej w jeden dzień od DOBRYCH ludzi....

Tak, że ten... bądź dobry.

---
Na marginesie, ciężko jest z fizolami, ostatnim najlepszym fizycznym w owej firmie był chłopak, który studiował prawo ale pochodził z rodziny nieprawniczej, wiecie jak ci co przecierają szlaki mają.

Obecnie jest u owego kolegi radcą i zna biznes od samej podszewki.

Skomentuj (13) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 188 (210)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…