Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88458

(PW) ·
| Do ulubionych
Kilka dni temu zdawałem egzamin na prawo jazdy na motocykle.

Wyjazd z ośrodka egzaminacyjnego, pierwsze skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną, mam skręcić w lewo. Grzecznie przepuszczam samochody jadące na wprost, widzę, że przez drogę na którą mam wjechać przechodzą jeszcze piesi, ale ich zielone światło już miga. Jak mogę, to ruszam, mam teoretycznie wolną drogę - na pasach już nikogo nie ma. Gdy jestem dosłownie kilka metrów od przejechania przez pasy, równocześnie zauważam dwa zjawiska: światło dla pieszych przełączyło się na czerwone, a zza wysokiego żywopłotu oddzielającego jezdnię od chodnika, na pełnym gazie wyjeżdża kolarz. Tak, oczywiście cyklista gwałtownie skręca i przecina jezdnię, po której jechałem. Na czerwonym świetle. Po przejściu dla pieszych (nie było tam przejazdu dla rowerów). Prosto pod moje koło - serio, śmignął może 1,5 metra przede mną.
Oczywiście jak tylko zauważyłem, że rowerzysta składa się do skrętu na przejście, zacząłem awaryjnie hamować, ale motocykl zatrzymał się już w połowie szerokości przejścia dla pieszych.

Zdążyłem tylko pomyśleć "jak niesprawiedliwe by było, gdyby egzaminator mnie teraz oblał". Na szczęście zamiast tego usłyszałem w słuchawce jego komentarz "Ale samobójca!" i egzamin trwał.
Więcej przygód nie było, zdałem :)

polskie drogi

Skomentuj (11) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 151 (155)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…