Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88477

(PW) ·
| Do ulubionych
Byłem wczoraj w pewnym dużym markecie aby zakupić moją ulubioną kawę. Ta natomiast wyłożona jest na najwyższej półce. Zwykle nie mam problemów aby ją dosięgnąć, ale dzisiaj pozostało tylko kilka opakowań upchanych na samym końcu półki. Udałem się więc w poszukiwaniu pracownika marketu coby mnie drabiną poratował.

Kilka alejek dalej zlokalizowałem młodego chłopaka (na oko 18-19 lat) ubranego w gustowną koszulę z logiem sklepu. Nie wyglądał na zajętego czymkolwiek ważnym, więc podszedłem do niego i zapytałem.

[Ja]: Dzień dobry, nie jestem w stanie dosięgnąć kawy, którą chcę kupić. Czy mógłby pan załatwić jakąś drabinę i pomóc mi ją sięgnąć?
[Pracownik]: A czy ja ci wyglądam na jakiegoś podawacza?

Już w tej chwili wiedziałem, że będzie ciekawie, ale zawsze w takich sytuacjach wychodzę z założenia, że zniżanie się do poziomu chamowatego rozmówcy daje efekt odwrotny od zamierzonego.

[J]: Wygląda mi pan na pracownika tego marketu, do tego niezajętego niczym szczególnie ważnym.
[P]: Ty chyba nie wiesz kim ja jestem?
[J]: Pracownikiem tego marketu? Poza tym według plakietki nazywa się pan...
[P]: Ty chyba serio nie wiesz kim ja jestem?
[J]: No dobrze, więc proszę mnie oświecić, kim pan jest?
[P]: Jestem synem kierownika tego marketu!

Tutaj musiałem się naprawdę bardzo postarać żeby nie wybuchnąć śmiechem. Koleś był tak zadowolony z siebie, że wyglądał jak przedszkolak chwalący się przed kumplem nową bajerancką zabawką.

[J]: To świetnie. Mnie jednak bardziej interesuje co z tą drabiną, bo prawdę mówiąc mam wielką ochotę na tą kawę.
[P]: Ty chyba mnie nie słuchasz. Nie mam zamiaru ci przynosić żadnej drabiny.
[J]: W takim razie udam się do kierownika. Może on znajdzie kogoś kto ma zamiar podać mi tą kawę. Przy okazji powiem mu jakiego ma pomocnego syna.
[P]: Ha i myślisz, że ci uwierzy?

I tu wchodzi ona, cała na biało... To znaczy ubrana w identyczną koszulę z logiem sklepu.

[Pracownica]: Jeśli ja potwierdzę to jak najbardziej uwierzy i raczej nie będzie za bardzo zadowolony.

W tym momencie chłopaczek zbladł, wycedził tylko "Nie odważysz się." i uciekł. W drodze do biura kierownictwa, pracownica potwierdziła, że chłopaczek rzeczywiście jest synem kierownika. Był to jego pierwszy dzień pracy, od rana wymigiwał się od wszystkich obowiązków i po prostu łaził sobie po sklepie bez celu. Reszta pracowników miała zamiar na koniec dnia opisać w jaki sposób synuś spędził cały dzień, ale po takiej akcji nie było potrzeby czekać.

Po zrelacjonowaniu całej sytuacji kierownikowi, synalek został wywołany przez mikrofon. Postawiony pod ścianą zaczął się wymigiwać twierdząc, że widzi mnie pierwszy raz na oczy. Przyznał się dopiero gdy kierownik stwierdził, że w takim razie sprawdzi monitoring.

Nie wiem niestety co się dalej działo z tym chłopaczkiem, ale facet wyglądał na nieźle wkurzonego zachowaniem syna. A ja natomiast wyszedłem z marketu z darmową kawą i bogatszy o bon podarunkowy.

Skomentuj (23) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 178 (208)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…