Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88486

~kolizyjna ·
| Do ulubionych
Na fali historii o samochodach.

Ponad rok temu miałam kolizję. Jechałam autem po drodze osiedlowej, gdzie panuje reguła prawej dłoni. Dojechałam do skrzyżowania w kształcie litery "T", gdzie ja jechałam po "nóżce". O ile widoczność po mojej prawej stronie była dość dobra, tak po lewej już nie. Kierowcy jeżdżący "daszkiem" rzadko kiedy patrzą w tym miejscu na prawą stronę, której mają obowiązek ustąpić. Dlatego właśnie spojrzałam w prawo, lewo i znowu prawo. Droga była wolna, więc ruszyłam. Ledwie wjechałam na skrzyżowanie, a wyjechało auto z mojej lewej. Zderzyliśmy się. Szybko wyłączyłam silnik, pan zjechał na bok, poszłam upewnić się, że nic mu nie jest (inna sprawa, że pan w ogóle nie był zainteresowany, czy mnie coś się stało, wolał krzyczeć, że to moja wina). Jechał z maleńkim dzieckiem, na szczęście nic im się nie stało. Auto przeparkowałam, żeby nie zastawiać skrzyżowania.

Poszłam do pana i pytam, co teraz. Pan stwierdził, że to moja wina, no bo ON jechał. No nie, reguła prawej dłoni. Ale on dalej się upierał, że ja mu wyjechałam, on jechał, ja mam obowiązek mu ustąpić. Był to dla mnie ogromny stres, pierwsza kolizja, nie moje auto, więc zadzwoniłam do właścicielki, czyli mojej mamy. Zjawiła się szybko. Kierowca widząc, że pojawił się ktoś inny, dużo starszy ode mnie, którego nie łatwo będzie oszukać, stwierdził, że to była wina obustronna, bo on jednak nie popatrzył, a ja mu wyjechałam, chociaż on miał jechać, więc spiszmy oświadczenie że oboje ponosimy winę. Tu mama się wkurzyła, bo reguła prawej dłoni obowiązuje. Wezwała policję.

Czekaliśmy coś około godziny, ale ten czas minął mi jak pięć minut, z racji tego, że próbowałam się uspokoić. W końcu nadjechali, wysłuchali mojej wersji, wysłuchali wersji pana (wg której jechałam 60 km/h, chociaż na moje oko było na odwrót, bo tylko to tłumaczy, czemu go nie zauważyłam). Stwierdzili, że winę ponosi drugi kierowca. Pan próbował się kłócić, że powinni mi zabrać prawo jazdy, no bo ON jechał, a ja, okropna, nie ustąpiłam mu pierwszeństwa! Panowie policjanci wyśmiali pana kierowcę.

Nie jestem zawistną osobą, ale mam nadzieję, że pan dostał dość spory mandat. Może wtedy nauczy się jeździć ostrożniej. Gdyby trafiło na kogoś, kto jechałby szybciej, a fotelik dziecka byłby po stronie uderzenia, to wolę sobie nie wyobrazić, co by się stało.

Skomentuj (7) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 90 (104)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…