Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88498

(PW) ·
| Do ulubionych
Kojarzycie te zabawki dla maluchów, w których klocki o różnych przekrojach należy wepchnąć w otwory o odpowiadających im kształtach? Jasne! Każdy się taką bawił za gówniaka, prawda? Otóż najwyraźniej nieprawda...

Lat temu kilka, za czasów studenckich, latem pracowałem na magazynie sklepu z materiałami budowlanymi – deski, kamienie, narzędzia, inne tałatajstwo podobnego sortu. Z klientami miałem do czynienia rzadko, ale pracując na magazynie zewnętrznym, widziałem i słyszałem wielu.

Pewnego popołudnia przyjechały do sklepu dwie kobiety w wieku przeciętnie średnim zwinnym fordzikiem fiestą. Wśród ich zakupów znalazło się kilka desek długości coś-koło 3 metrów. Mieliśmy na składzie pierdyliard rodzajów i było to zbyt dawno, żebym pamiętał dokładnie. Otworzyły klapę bagażnika, deski wsadziły przez całą długość pojazdu, między siedzeniami kierowcy i pasażera i oparły aż na desce rozdzielczej pod samą przednią szybą i na szczycie oparcia tylnej kanapy. Ergonomia rozwiązania zostawiała odrobinę do życzenia, ale na krótki odcinek jazdy dałoby się takie uniedogodnienie znieść.

Na moje oko deski trochę wystawały z tyłu. Na ich oko chyba nie, bo energicznym ruchem jedna zatrzasnęła klapę bagażnika. Coś huknęło i chrupnęło. Ku zaskoczeniu samej trzaskającej klapą bagażnik pozostał niedomknięty, za to na tylnej szybie wykwitła pajęczyna pęknięć.

Ręce same składały się do aplauzu.

Zamiast odjechać z opuszczoną głową i gorzkim smakiem porażki w ustach, kobiety podumały nad popękaną szybą, po czym wróciły do sklepu, z którego przyprowadziły właściciela przybytku na okazanie swego świeżego dzieła sztuki. Stali na tyle daleko, że przebiegu rozmowy nie słyszałem. Pukanie się w głowę mojego zwierzchnika i wyraźna złość kobiet sprawiły, że podszedłem na miejsce zdarzenia, którego ostatecznie byłem świadkiem chwilę temu.

Okazuje się, że owszem, sprzedawca dał im deski dokładnie tej długości, o którą poprosiły, jednak jakimś cudem wybita szyba była winą sklepu i żądały finansowej rekompensaty od firmy za zniszczenia.

Tego dnia straciliśmy na zawsze dwie klientki, które obiecały już do nas nigdy nie wrócić. Żałoba trwa do dziś.

sklep reklamacja

Skomentuj (9) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 166 (174)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…