Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88532

(PW) ·
| Do ulubionych
Napisałem kiedyś o syllogomanii (inaczej mówiąc: manii zbieractwa) mojego dziadka, i wspomniałem o jego bracie, od którego prawdopodobnie ją złapał wobec czego postanowiłem go opisać.

Jak mój dziadek był zbieraczem kompletnym, który nawet starą deskę klozetową od wujka potrafił wziąć, tak jego brat jest jeszcze bardziej ekstremalny. Różnica jest taka, że on w odróżnieniu to Ś.P Dziadka zbiera głównie złom w ilościach hurtowych. Na jego podwórku są dwie lub trzy (dawno ich nie odwiedzaliśmy, więc dokładnie nie pamiętam) wielkie kupy złomu tak wysokie, że dałoby się po nich wejść na 1-sze piętro. Dodatkowo leży on po stodole i wszystkich budynkach gospodarczych, i pierun wie ile go jest jeszcze w okolicznej trawie i chaszczach.

Niepotwierdzona anegdota rodzinna mówi, że kiedyś tamtędy przejeżdżał ktoś z sąsiedniej miejscowości i pomyślał że jego podwórko to skup złomu. Co gorsza, brat dziadka od tego faceta trochę tego złomu kupił. Przez lata zbierał każdy jeden kawałek metalu który znalazł, czy to drut z kołpaków, czy jakaś pordzewiała puszka którą ktoś wywalił w lesie, czy 2 rozwalone karoserie od UAZ-a które leżą od dekad w trawie i które wziął nie wiadomo skąd - wszystko jest dobre, wszystko się przyda, drutem się coś podwiąże, do puszki się wrzuci wyciągnięte ze starych desek gwoździe czy śrubki. No i tak leżą te tony złomu, pomału podobnie jak u mojego dziadka zapadając się pod ziemię.

Natomiast dziadka brat nie chce słyszeć, aby wywalić choćby jedną rzecz. Rodzina mu oferowała, że oni mu to wszystko sprzątną i wywiozą na złom i dadzą mu pieniądze z tego żelastwa, ale nie! To jest wszystko potrzebne i koniec, a każdy to by tylko wywalał a przywieźć to nie ma komu i proszę mu nic tu nie ruszać. Nie docierało, że zrobił z podwórka śmietnisko, nie docierało, że ten złom do niczego się nie nadaje, że przecież do czego mu np. potrzebne te dwie karoserie od UAZ-ów które są już do niczego przez stanie na zewnątrz, nie dociera że przecież ciągle narzeka że tyle wydatków, że zrobiłby remont czy coś kupił, a z tego złomu zysk by szedł w tysiące złotych, bo tego tam są tony raczej w liczbie dwu niż jedno cyfrowej. Nie i już, wszystko potrzebne!

Rodzina dała sobie z próbami przekonania spokój, bo po prostu dopóki brat dziadka żyje, tak nie pozwoli ruszyć choćby zardzewiałej puszki.

No i też był problem, bo jak z rzadka przyjeżdżał czy dziadek przyjeżdżał do niego, tak tylko mojego dziadka nakręcał do zbieractwa i przekonywał, że takie zbieranie każdego śmiecia to bardzo dobra rzecz, czym niweczył nasze starania wyjaśnienia dziadkowi że właśnie tak nie jest.

Jaki był tego efekt - cóż, opisałem w historii o zbieractwie mojego dziadka.

skup złomu brata dziadka

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 138 (154)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…