Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88619

(PW) ·
| Do ulubionych
Internetowi napinacze wiedzą najlepiej.

Znalazłam męską saszetkę w rządku wózków zakupowych pewnej hurtowni. W pobliżu nikogo, kogo można zapytać, nie ma żadnego świadka tej sceny. Z całym wózkiem udałam się zatem do informacji, wytłumaczyłam co i jak, przywołano ochronę, żeby komisyjnie w oku kamer ustalili jej zawartość.

Natychmiast na lokalnych forach wrzuciłam informację o tym, że saszetka koloru czarnego jest do odebrania w punkcie ochrony w tej konkretnej hurtowni.

Posypały się na mnie gromy, że w środku były na pewno dokumenty, mogłam znaleźć adres i odwieźć wszystko właścicielowi. Moje tłumaczenie, że nie czułam się uprawniona  grzebać sama w cudzej saszetce, że poza tym nie miałam pewności czy nie porzucił jej złodziej po uprzednim wyczyszczeniu z gotówki, było wyśmiewane. Ileś osób mnie wręcz obrażało, bo nie mam empatii, że człowiek przeze mnie pewnie w stresie, jestem idiotką i kropka.

No pewnie, gdybym mu przekopała saszetkę i pojechała pod adres zameldowania, a on akurat zawróciłby z drogi i w hurtowni dowiedział się, że nikt saszetki nie oddał, to byłby super uspokojony, na luzie wróciłby do domu sprawdzić czy uczciwy znalazca nie czeka pod jego drzwiami. Ale internetowych napinaczy nie przekonasz.

sklepy

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 211 (217)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…