Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88649

(PW) ·
| Do ulubionych
Niejako rozwinięcie historii #87530

Tytułem szybkiego przypomnienia - mi się udało - w wyniku mojego odwołania od decyzji ZUS, ktoś tam pomyślał, ponownie przeliczył moje składki i przysłał pismo, w którym ta instytucja przyznała się do błędu, przeprosiła, wypłaciła zasiłek.

Znajomy miał mniej szczęścia. Ta historia jest zamieszczona za jego zgodą.

Początek jego historii wygląda niemal identycznie, jak moja. Też zapłacił składkę za marzec, też jej nie wycofał, też mu powiedzieli, że zaliczyli mu ją na rzecz kwietnia.
Ponieważ wiedział, że ja już takie odwołania pisałem, poprosił mnie o kopię - pozmieniał daty, moje dane kontaktowe zastąpił swoimi - wysłał.
Też mu niby przyznali zwolnienie za kwiecień.

No i też mu przyszło składać wniosek o zasiłek chorobowy (kwarantanna w klasie dziecka, całą rodziną musieli spędzić ją w domu).

I tu się zaczyna szopka! I jazda bez trzymanki!
Oczywiście - odpowiedź z ZUS jak i u mnie - nie należy się, bo brakuje ciągłości ubezpieczenia chorobowego.
Ponownie podesłałem mu swoje odwołanie. Znowu pozmieniał dane na właściwe jego sprawie, załączył masę dokumentów (w trzech kopiach, i owszem) i odwołał się od decyzji.

ZUS podtrzymał swoje stanowisko - zasiłek się nie należy, bo nie ma ciągłości płacenia składek.

I sprawa trafiła na wokandę.
Na szczęście zdrowy rozsądek i logiczne myślenie wciąż są w cenie - sędzia na jednej rozprawie w całości odrzucił argumentację ZUS (a właściwie jej brak - bo ZUS poza twierdzeniem, że nie ma ciągłości, nie podał żadnych szczegółów). Przyznał rację znajomemu, zasądził wypłacenie zasiłku - w uzasadnieniu wskazując, że znajomy działał prawidłowo, miał prawo zakładać, że nadpłata będzie zaksięgowana na rzecz czerwca, złożył w terminie odpowiednie dokumenty i ogólnie to ZUS nie dołożył należytych starań, aby to wszystko prawidłowo zaksięgować.

To gdzie tu piekielność?
Na rozprawie nie pojawił się nikt z ZUS! Był znajomy, sędzia z protokolantem. Z ZUS, który to powinien jakoś bronić swojej odmownej decyzji - nikogo. Ta sprawa w ogóle nie powinna trafić na wokandę, ale zabrakło w ZUS kogoś z dobrą wolą, albo po prostu logicznie myślącego.

Znajomy jest moralnym zwycięzcą - przynajmniej na razie, bo teraz ZUS może się odwołać i zabawa się będzie ciągnęła dalej.
Jak sam stwierdził znajomy - ta rozprawa, mimo, że wiedział, że logika jest po jego stronie, kosztowała go tyle nerwów, co dawno temu egzamin magisterski :)
A za wszystko płacimy my ze swoich podatków.

ZUS zasiłek chorobowy tarcza covid rozprawa sąd wyrok

Skomentuj (4) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 125 (131)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…