Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88657

~Aeh ·
| Do ulubionych
Szykuję się do odbioru mieszkania i w związku z tym od jakiegoś czasu chomikuję rzeczy, które będą potrzebne do wykończenia.

Dzisiaj będzie o płytkach.

W końcu udało mi się zdecydować na konkretne płytki, w dodatku trafiłam na całkiem sensowną promocję w Komforcie. Postanowiłam zamówić.
Wrzuciłam produkty w koszyk, po uprzednim porozumieniu z Tatą czy pracuje w dany dzień (rodzice mają garaż, w którym mogę wszystko przetrzymać - sama wynajmuję małe mieszkanie aktualnie i to na 4 piętrze bez windy i bez dostępu do piwnicy więc dostawy do mnie się nie kalkulują) wybrałam termin dostawy na 18.10.
W momencie jak przekierowywało mnie na stronę banku, w celu dokonania płatności, strona Komfortu wyświetliła najmniejszy z możliwych komunikatów: "Jesteś w trybie offline".
Aha, czyli problem z internetem.
Tylko, że dziwna sprawa, bo wszystkie inne strony działają.

Patrzę, nie zgadza się cena - jest niższa o stówę.
Nie chciałam już cofać, bo i tak ta strona to droga przez mękę, stwierdziłam, że może naliczyli jakiś dziwny rabat. Zapłaciłam i ku mojemu zdziwieniu dostaję wiadomość, że dostawa będzie 15.10.
Zaraz, ale jak to? Przecież wyraźnie zaznaczyłam, że dostawa ma być 18ego.
Sprawdzam zamówienie - strona ewidentnie nie zauważyła ani zmiany daty, ani zmiany ilości na jednych płytkach już z poziomu koszyka.
Trudno się mówi, opłacone to opłacone.

W piątek (15.10) okazuje się, że dostawy nie będzie, bo im się dopiero to zamówienie kompletuje i przyjedzie w poniedziałek. Okej, niech tak będzie, docelowo i tak miał być to poniedziałek.
Przychodzi poniedziałek i cisza, jak zamówienia nie było tak nie ma. Informacji, co się z nim dzieje nie ma również. No to za telefon i kolejna rozmowa obiecująca, że zamówienie już na pewno będzie następnego dnia - znaczy się dzisiaj.

Dla uściślenia: dostawę płytek wzięłam z dodatkową opłatą ich wniesienia - może i garaż na równi, ale nie chcę by mój Tato dźwigał, zwłaszcza, że ma problemy z kręgosłupem, więc ktokolwiek nie podjedzie, ma to wziąć na wózek, plecy czy kij mnie to interesuje jak i wyładować choćby na sam środek garażu.

Dzisiaj przyjeżdża, zadowolony z siebie dostawca z Komfortu, załadował płytki na wózek, podjechał pod drzwi domu moich rodziców, a na prośbę by nie wnosił tego do domu, a podturlał się dosłownie 10 metrów do garażu i tam zostawił, stwierdził, że on to już wniósł i on jedzie.
Tato chyba nie chciał się z typem kłócić, zakasał rękawy i sam poprzenosił niemal 40 kartonów płytek.

Krew mnie zalała.
Nigdy więcej zakupów w Komforcie, dziękuję bardzo, postoję.

Komfort

Skomentuj (5) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 145 (147)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…