Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

#88809

przez (PW) ·
| Do ulubionych
Kilka lat temu czytałam artykuł o niepełnosprawnym chłopcu, któremu dyrektorka zabroniła wjeżdżać na wózku do szkoły.


W moim najbliższym otoczeniu miała miejsce podobna historia.

Znajoma mojej mamy ma syna niewiele młodszego ode mnie. Niestety jest on niepełnosprawny, bo urodził się bez nogi.

W miarę szybko udało się załatwić odpowiednią protezę, by dzieciak mógł chodzić i funkcjonować jak zdrowe dziecko.

Gdy miał jakieś pięć lat, to rodzice postanowili zapisać go do przedszkola. Chłopiec był zadowolony i z uśmiechem na buzi uczęszczał do tego przybytku.

Któregoś dnia, gdy koleżanka mamy odbierała syna, to przedszkolanka poprosiła ją o rozmowę.
Czego dotyczyła ta rozmowa?

Otóż pani wychowawczyni nakazała mamie chłopca by ten chodził do przedszkola bez protezy. Dlaczego? Bo podczas zabawy niechcący kopnął kolegę i nabił mu siniaka. Na nic tłumaczenia, że to właśnie dzięki niej może normalnie chodzić i funkcjonować.

Sprawa otarła się o dyrekcję, która stanęła po stronie koleżanki mamy i jej syna.

Wychowawczyni dostała niezły ochrzan, bo to nie był jej pierwszy wybryk.

Ta sytuacja miała miejsce jakieś dwadzieścia lat temu.

Dzisiaj główny bohater jest już dorosły i ma niezły ubaw z tej historii, ale wtedy nikomu raczej do śmiechu nie było.

Skomentuj (1) Pobierz ten tekst w formie obrazka
Ocena: 172 (180)

Komentarze

Momencik, trwa ładowanie komentarzy   ładowanie…